PlayStation Store jako konkurencja dla Steam? Brzmi absurdalnie – i moim zdaniem tak właśnie jest.
Na początku lipca nastąpiła sensacyjna wiadomość:Sony wycofa fizyczne płyty w 2028 roku; gry na PlayStation będą wtedy dostępne wyłącznie w wersji cyfrowej.
Wywołało to burzę.Rozpoczęto zbieranie podpisów pod petycją, a ogólnie rzecz biorąc, ta sytuacja poruszyła społeczność graczy – w tym również mnie.
DziękiDigitaltrendszwrócono mi uwagę na wpis Jacoba Navoka, byłego dyrektora ds. rozwoju biznesowego w Square Enix. W swoim wpisie ten znawca branży argumentuje, że dzięki braku kosztów produkcji i dystrybucji gry cyfrowe mogłyby stać się tańsze.
To konkurencja między wydawcami powoduje presję cenową, a nie konkurencja między sklepami cyfrowymi. Dzieje się tak, ponieważ to wydawcy ustalają ceny w sklepach cyfrowych.
Konkurencja między sklepami takimi jak EGS i Steam poprawia stawki prowizyjne dla twórców, ale niekoniecznie cenę… https://t.co/6ZZw8EUJ5v pic.twitter.com/0QLQmclwsG
— Jacob Navok (@JNavok) 13 sierpnia 2026 r.
Co więcej: rzekomo zapewniłoby to większą konkurencję między wydawcami, co z kolei mogłoby obniżyć ceny gier. Mówi on o sytuacji „podobnej do tej na Steamie”, która miałaby nas czekać.
Brzmi świetnie, prawda?PlayStation Store w zasadzie stanie się Steamem, a my wszyscy otrzymamy tańsze gry.
Nie wierzę w to i wyjaśnię wam, dlaczego.
Oszczędności wydawców to nie nasze oszczędności
Moja pierwsza myśl była z pewnością taka sama jak wasza: jeśli czegoś nauczyliśmy się od firm, to tego, że rzadko kiedy dzielą się one oszczędnościami. Od razu przyszły mi do głowy zniżka na paliwo (z programu „Tagesschau”) oraz niższy podatek VAT dla restauracji (również z programu „Tagesschau”) – w obu przypadkach oszczędności zostały przekazane konsumentom tylko częściowo.
Oczywiście benzyna i jedzenie to nie są gry– a tam sytuacja wygląda jeszcze bardziej niepewnie.
Navok ma rację, mówiąc, że płyta nie musi być produkowana, pakowana, wysyłana ani umieszczana na półkach sklepowych. Wszystko to generuje dodatkowe koszty – a mimo to cyfrowe wersje nowych tytułów nie kosztują mniej niż te fizyczne. Weźmy na przykład grę „Marvel’s Wolverine”, która ukaże się 15 września 2026 roku.
- NaAmazoniekosztuje ona 80 euro, jeśli zamówicie ją w przedsprzedaży.
- WPlayStation StoreSony również żąda 80 euro.
Skoro wiele topowych tytułów ma tę samą cenę w obu wersjach, dlaczego miałoby się to zmienić w 2028 roku wraz z wycofaniem płyt?
Oczywiście wydawcy mogliby przenieść oszczędności na klientów– albo zamiast tego zwiększyć swoją marżę. Są zobowiązani do generowania zysków. Nie ma obniżek cen z czystej dobroci serca, a już na pewno nie przy premierze długo oczekiwanej gry.
PlayStation to nie Steam
Choć stwierdzenie Novaka wydaje się atrakcyjne, niestety nie do końca trafia w sedno.
Steam nie istnieje w próżni, w przeciwieństwie do PlayStation Store. Jeśli chcę kupić cyfrową grę na PC, mogę to zrobić również w Epic Games Store. Albo w GOG. Albo w Microsoft Store. Albo w jakimkolwiek innym legalnym sklepie.
Krótko mówiąc: jeśli tytuł na jednej platformie wydaje mi się zbyt drogi, mogę rozejrzeć się po innych, czy nie znajdę go tam taniej.
Na mojej konsoli PlayStation nie mam tej swobody; nie ma tam zewnętrznych dostawców gier cyfrowych. Jeśli chcę kupić grę „Marvel’s Wolverine” w wersji cyfrowej, mogę to zrobić wyłącznie w sklepie firmy Sony. Tak, konkurencja między wydawcami może z naszego punktu widzenia pozytywnie wpływać na cenę. Jednak na PlayStation nie ma konkurencji między sklepami internetowymi.
Gry fizyczne mogą to, czego nie potrafią gry cyfrowe
Zostańmy jeszcze chwilę przy sprzedawcach. Załóżmy, że gra „Marvel’s Wolverine” leży jak kamień na półce u sprzedawcy – wówczas kosztowałoby to wspomnianego sprzedawcę prawdziwe pieniądze. Miejsce na półkach jest drogie, a jeśli tytuł się nie sprzedaje, generuje koszty.
W takim przypadku sprzedawca mógłby obniżyć cenę gry i zaoferować ją taniej. W Sony Store tak się nie dzieje, ponieważ tytuły cyfrowe nie zajmują miejsca. Pozostają w witrynie, niezależnie od tego, czy sprzedają się jak świeże bułeczki, czy nie – cena jest od tego niezależna.
No i oczywiście są zalety płyt, które wszyscy znacie:
- Mogę je odsprzedać.
- Mogę je kupić z drugiej ręki.
- Mogę je pożyczać znajomym.
- Mogę je wymienić.
- Mogę upolować okazję w sklepie elektronicznym.
Czy gry będą tańsze – a może nawet droższe?
Przedstawiłem wam trzy argumenty, dlaczego nie wierzę, że w 2028 roku gry staną się tańsze. Ostatecznie wszystko zależy od Sony – a tu niestety mam złe wieści.
Holenderska organizacja ochrony konsumentówStichting Massaschade & Consumentuważa, że wyłączna kontrola Sony nad sklepem PlayStation Store spowodowała, że konsumenci płacili nawet o 47 procent więcej za gry cyfrowe i dodatki DLC niż za ich fizyczne odpowiedniki.
Podobne zarzuty wysuwane są wobec firmy Sony między innymi w Wielkiej Brytanii (źródło: Competition Appeal Tribunal), Portugalii (za pośrednictwemCompetition Policy International) oraz USA (za pośrednictwem ugodę w sprawie gier cyfrowych PSN).
Ważna uwaga:Obecnie nie zapadły jeszcze wyroki w sprawie wyżej wymienionych postępowań; ostatnie słowo nie zostało więc jeszcze powiedziane.
Ponadto, według Digitaltrendsprawdopodobnie testuje dynamiczne ceny w swoim PlayStation Store. Oznacza to, że dwóm różnym graczom za ten sam tytuł mogą zostać zaproponowane różne ceny – jeden zapłaci więcej niż drugi.
Wszystkie te przykłady oznaczają przede wszystkim jedno:Jeśli Sony będzie oferować gry wyłącznie za pośrednictwem swojego sklepu, zyska znacznie większą kontrolę nad cenami. Wycofanie płyt z rynku oznacza więc nie tylko, że gry mogłyby być tańsze, ale także, że ustalanie cen mogłoby stać się znacznie mniej przejrzyste.
Podsumowanie
Mógłbym rozwinąć ten temat znacznie szerzej, ale na razie ograniczę się do wymienionych argumentów, aby nie zbaczać z tematu. Uważam, że rezygnacja z gier fizycznych nie sprawi automatycznie, że staną się one tańsze.
- Z jednej strony rzeczywiście znikają koszty takie jak produkcja, logistyka i magazynowanie.
- Z drugiej strony Sony nie będzie z tego powodu rozdawać swoich gier ludziom jak miłosierny samarytanin.
Uważam, że model wyłącznie cyfrowy sprawi, że sytuacja cenowa stanie się dla nas, konsumentów, jeszcze mniej przejrzysta, niż jest obecnie. Podejrzewam, że Sony – o ile w ogóle – zwiększy swoją marżę na grach cyfrowych, zamiast udzielić nam zniżki. Już teraz tak się nie dzieje w przypadku gier cyfrowych.
Na konsolach PlayStation nie ma prawdziwej konkurencji dla PSN, dlatego nie wierzę, że na rzekomej PlayStation 6 będziemy skakać po zielonych łąkach i wąchać kwiaty (aby potem wybrać najtańszą ofertę).
Chociaż Sony ma jednak jednego konkurenta: Microsoft. Firma ta również odchodzi od fizycznych płyt,ale ma w przygotowaniu projekt Project Helix. Ma on umożliwić przekształcanie kompatybilnych płyt w cyfrowe prawa użytkowania. „Jeśli sprzedamy lub wypożyczymy komuś fizyczną płytę, to cyfrowe prawo automatycznie przechodzi wraz z nią”, napisaliśmy w powyższym artykule.
Nie zatrzyma to jednak toczącego się kamienia, ale przynajmniej Microsoft ma w zanadrzu pewną zachętę w porównaniu z Sony. Oczywiście nie potrafię przewidzieć, jak będzie wyglądał rynek gier w 2030 roku, ale jednego jestem stosunkowo pewien: nasze hobby nie stanie się tańsze.
Jak postrzegacie tę kwestię? Czy uważacie, że oferowanie gier wyłącznie w formie cyfrowej to właściwa droga? A może wolicie pozostać przy fizycznych kopiach? Zapraszam do dzielenia się opiniami w komentarzach.

