Endless Legend 2 opuszcza Early Access po roku. Twórca gry, firma Amplitude, wysłuchała opinii swoich fanów. W recenzji dowiecie się, co to dało.
To prawdziwe widowisko, które się właśnie rozkręca. Skąpane w słońcu lasy, soczyste łąki i kamieniste płaskowyże pokrywa deszcz nadchodzącej pory monsunowej, a dotychczas spokojne rzeki pęcznieją, zamieniając się w rwące strumienie.
Nagle ulewa ustaje. Co więcej, cały ocean, który wcześniej otaczał nieliczne lądy na planecie Saiadha, cofa się, odsłaniając nowe tereny pod osadnictwo.
Ten równie fantastycznie zainscenizowany, co sprytny pod względem mechaniki gry proces stanowi sedno gry Endless Legend 2, która po roku opuściła fazę wczesnego dostępu i chce nas przekonać ulepszoną mechaniką, ulepszonym interfejsem oraz nowymi frakcjami.
Table of Contents
Fabuła zostanie wpleciona w grę
Endless Legend 2 to niezwykła gra typu 4X. Z jednej strony, zgodnie z konwencją tego gatunku, rozbudowujecie miasta, badacie technologie i walczycie z sąsiadami o terytorium. Z drugiej jednak strony podążacie również za wątkami fabularnymi swojej frakcji i macie do czynienia ze światem, który dzięki opisanej na początku tajemniczej sile pływów coraz bardziej się otwiera i ujawnia pradawne tajemnice.
Zmiany te nie są jednak jedynie gadżetem rozgrywki, lecz są głęboko osadzone w fabule i uniwersum Endless Legend 2. Francuskie studio deweloperskie Amplitude stworzyło w swoich grach z serii Endless szczegółowy świat, którego skala wykracza poza losy poszczególnych planet. Endless Legend 2 porusza tylko niektóre z tych wątków, ale nie chcemy tutaj zdradzać zbyt wiele.
Gra realizuje integrację fabularną poprzez ciągłe otrzymywanie zadań zarówno od członków własnej frakcji, jak i spoza niej. Towarzyszą im krótkie, pozbawione dźwięku dialogi, a ich wykonanie zapewnia graczom mniejsze lub większe bonusy. Wykonanie tych zadań nie jest konieczne do zwycięstwa, jednak zapewniają one większe zanurzenie w świecie gry i przy okazji wyjaśniają graczom specyfikę ich frakcji.

Każda rasa ma własne cele i mechaniki
W przypadku zupełnie nowo dodanej rasy Piaskowych Twórców już na samym początku okazuje się, że ta rasa chce ponownie przekształcić planetę Saiadha w pustynię. Znajduje to również odzwierciedlenie w mechanice gry.
Dzięki zdolnościom imperium Twórców Piasku odkopujecie stare ruiny swojej zaginionej kultury i na tej podstawie przekształcacie swoje otoczenie. Celowo zamieniacie więc żyzne ziemie w równiny piasku i szkła. Wzmacnia to waszą gospodarkę, a jednocześnie, warstwa po warstwie, odkrywa historię waszego ludu.
Nie należy jednak oczekiwać zbyt wiele od tych fragmentów fabuły. Tajemnica stojąca za wydarzeniami na planecie jest interesująca – ale tylko za pierwszym razem. Podobnie wygląda sytuacja z treściami charakterystycznymi dla poszczególnych frakcji. Wprawdzie pogłębiają one więź z waszym ludem, ale nie są one szczególnie ekscytujące.

Do wyboru macie łącznie osiem (pod)frakcji:
- Dziedzicze Sheredyn to klasyczna frakcja ludzka, reprezentująca religijne imperium międzygwiezdne. Być może znacie ich z gry Endless Space.
- Nowością jest Zakon Zelewas. Ta podfrakcja odłączyła się od Dziedziców, ponieważ uznali, że nie działają oni wystarczająco agresywnie.
- Władcy na wygnaniu to pozostałości po Broken Lords z pierwszej części. Dla nich najważniejsze jest godzenie rycerskości z nieśmiertelnością, która jest wyrazem życia.
- Nekrofagi to typowa rasa roju o cechach owadów, zawsze nastawiona na wojnę i ekspansję. Działają z jednego miasta.
- Odcięty Pazur to nazwa nowej podfrakcji Nekrofagów. Te owady są istotami hybrydowymi i częściowo składają się z metalu. Muszą zniewalać innych, aby pozyskać siłę roboczą.
- Aspekty to cywilizacja dyplomatów, będąca w połowie maszyną, a w połowie koralowcem. Stawiają na współistnienie.
- Wraz z Tahukami celebrujecie połączenie nauki i religijnego zapału. Wraz z nimi wyruszacie na wyprawy badawcze.
- Wraz z Sandformers w momencie premiery dołącza zupełnie nowa frakcja. Jak wspomniano powyżej, chcą oni ponownie przekształcić planetę w pustynię.

Jak być może wywnioskujecie z opisów, frakcje te na papierze różnią się od siebie znacznie. W praktyce jednak różnice te są osłabiane przez nieco zbyt jednolite podstawowe zasady gry. Do tego przejdziemy za chwilę.
Nie każda osada staje się miastem
Rozpoczynacie grę od założenia pierwszego miasta, a następnie rozszerzacie swoje terytorium. Świat złożony z heksów jest podzielony na sektory, które stopniowo przejmujecie dla swojego imperium, wykorzystując zasób wpływów. Nowo przejętą prowincję możecie albo przekształcić w kolejne miasto, albo przyłączyć ją jako terytorium do istniejącej już osady, zwiększając w ten sposób jej łączną produkcję, zapasy żywności, pieniądze, wpływy i poziom nauki.
W zdecydowanej większości tych sektorów czekają na was wioski należące do frakcji pobocznych – częściowo biernych, a częściowo agresywnych – z którymi możecie walczyć lub które możecie zasymilować. Aby przeciągnąć je na swoją stronę, przekupujecie je lub wykonujecie dla nich drobne zadania poboczne. Jedni wymagają budowy określonych budynków, inni – zniszczenia wrogiej armii. Jeśli macie z nimi dobre stosunki, pozwolą się ogłosić protektoratami, co zapewni wam bonusy obejmujące całe imperium.
Ten barwny świat jest ponadto pełen anomalii i zasobów specjalnych, z których część jest potrzebna do ulepszania jednostek lub budowy szczególnych budynków. Ulepszenia te nie są jednak przedstawiane na mapie jako modele.
Widoczne są natomiast nowe dzielnice, które można zakładać wokół centrum miasta i rozbudowywać daleko poza granice prowincji dzięki dodatkowym fundamentom. Należy tu zwracać uwagę na premie sąsiedztwa, które pozwalają zwiększyć całkowitą produkcję żywności, surowców itp.
Zarządzanie Rzeszą będzie uciążliwe
Zasadniczo system ten działa całkiem nieźle, brakuje mu jednak – podobnie jak w grze Humankind, również autorstwa Amplitude – nieco przejrzystości w projekcie oraz wyrazistości. W przeciwieństwie do Civilization poszczególne decyzje budowlane w Endless Legend 2 rzadko wydają się istotne. Wszystko wpływa jedynie na ogólną wydajność osady, ale nie odblokowuje nowych możliwości ani nie dorównuje budowie cudu w podobnych grach.

Nie pomaga też fakt, że dzięki ładnej i kolorowej grafice szybko traci się orientację. Projekty budynków nie mówią same za siebie; dopiero w widoku schematycznym przy wyższym poziomie powiększenia, dzięki kolorom, staje się jasne, z jakimi dzielnicami mamy do czynienia.
Chociaż firma Amplitude, opierając się na opiniach graczy, włożyła wiele pracy w interfejs i system budowania, całość nie uległa znaczącej poprawie. Zarządzanie miastem w Endless Legend 2 po prostu nie sprawia wystarczającej przyjemności i staje się coraz bardziej uciążliwe wraz z każdym kolejnym miastem, zwłaszcza że osady nie różnią się od siebie wystarczająco.
Wyścig o ziemię
Również zadania od frakcji drugoplanowych szybko stają się obowiązkowymi zadaniami, które po prostu odhaczamy. Zwłaszcza gdy prądy pływowe odsłaniają nowe tereny.
Jak wspomniano we wstępie, kilka razy w trakcie rozgrywki na Saiadha dochodzi do gwałtownych wstrząsów. Po okresie monsunowym, w którym panują pewne szczególne warunki, takie jak ograniczona widoczność, woda cofa się nieco i odsłania nowe prowincje.
I oczywiście natychmiast rozpoczyna się o nie wyścig, co jest w tym gatunku unikalne i wnosi zupełnie własną dynamikę. Z jednej strony za każdym razem cieszymy się z nowych możliwości ekspansji. Nie bez znaczenia jest też to, że w ten sposób ogromnie zmieniają się przebiegi granic. Miasto, które wcześniej było bezpieczne, otoczone oceanem, może nagle znaleźć się tuż obok królestwa, które wcześniej nie miało do nas dostępu.
Z drugiej jednak strony przy każdym cofnięciu się wody w duchu wzdychamy z ulgą. Wiele nowych prowincji oznacza bowiem sporo mikrozarządzania. Armie muszą zajmować tereny na miejscu, uważać na poboczne frakcje i wykonywać zadania.

Pierwotnie zakładano zapewne, że wraz z każdą fazą oceaniczną świat staje się coraz bardziej niebezpieczny. Na przykład z losowo generowanych szczelin w świecie wyłaniają się przerażające stworzenia, które zagrażają waszym włościom, jeśli ich nie pokonacie. Wielu graczom się to jednak nie podobało. Z tego powodu zewnętrzne zagrożenia zostały osłabione do tego stopnia, że praktycznie nie odgrywają już żadnej roli.
Prosta taktyka turowa z jednostkami bohaterów
Endless Legend 2, podobnie jak Humankind, wykorzystuje turowy system walki, w którym pola bitew odzwierciedlają otoczenie, w którym doszło do starcia armii. To świetna sprawa, ponieważ już na mapie świata możecie wykorzystać ukształtowanie terenu na swoją korzyść, na przykład rozpoczynając walkę z klifu i zyskując w ten sposób przewagę wysokościową od samego początku.
W bitwie mogą brać udział maksymalnie dwie armie z każdej strony, każda składająca się z sześciu jednostek. Są wśród nich zwykli żołnierze, wielkie konstrukty oraz potwory obdarzone magią. Ponadto do dyspozycji macie zazwyczaj około czterech lub pięciu jednostek bohaterów, które niekoniecznie muszą pełnić rolę przywódców, ale mogą również dołączyć do armii jako zwykłe jednostki.
Bohaterom tym przypisujecie elementy wyposażenia, które znajdujecie w świecie gry lub otrzymujecie w ramach zadań. Ponadto poprzez awansowanie na kolejne poziomy odblokowujecie dla nich nowe umiejętności.

Podczas gdy bohaterowie, dzięki ładnym portretom i krótkim dialogom, zyskują własną osobowość i przywiązujemy się do nich bardziej niż do naszych miast, to jednak walki – mimo że również zostały przerobione – podobnie jak rok temu, nie przekonały nas w pełni.
Jednostki mają teraz strefę kontroli i otrzymują dodatkowe wzmocnienia, gdy otaczają przeciwników. Ogólnie jednak podstawowa rozgrywka pozostaje zbyt monotonna i jednowymiarowa. W związku z tym ten aspekt zbyt często sprowadza się do obowiązkowego zadania, które coraz częściej zlecamy automatycznemu losowaniu. Gry takie jak Age of Wonders 4 czy Spellforce: Conquest of Eo oferują znacznie bardziej ekscytujące walki.
Sztuczna inteligencja pozostaje przewidywalna
Przerobiono również system dyplomacji. Teraz musicie zwracać uwagę na nastroje ludności w obu królestwach i macie wiele możliwości negocjowania porozumień oraz składania oświadczeń.

O ile nie gramy w trybie podboju, potrzeba podjęcia działań pojawia się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy sztuczna inteligencja zmierza do zwycięstwa szybciej niż my. A to może się łatwo zdarzyć, ponieważ warunki zwycięstwa są dobrze przemyślane i dostosowane do różnych stylów gry. Jeśli po prostu gracie bez celu, prawdopodobnie przegracie, przynajmniej na wyższych poziomach trudności.
W końcowej fazie gry kilka razy straciliśmy zresztą cierpliwość. Oprócz coraz dłuższych obliczeń rund pojawiają się znaczne opóźnienia w wprowadzaniu danych, które można usunąć jedynie poprzez ponowne uruchomienie gry. Poza tym gra działała stabilnie.
Podsumowanie redakcji
Endless Legend 2 czerpie siłę ze swojej oprawy i skupienia na fabule. Razem wystarcza to na dwie, trzy rozgrywki, ale potem – przynajmniej w moim przypadku – gra straciła swój urok. Podstawowa rozgrywka toczy się spokojnie, nie popełniając nigdzie poważnych błędów, ale też nie dając na dłuższą metę satysfakcji.
Wiele aktualizacji wprowadzonych w dobrej wierze w fazie wczesnego dostępu zasadniczo nic tu nie zmieniło. Niektóre zmiany okazały się wręcz pogorszeniem sytuacji lub zbytnią wygładzaniem rozgrywki. W rezultacie podczas testów gra sprawiła mi mniej radości, niż miałem nadzieję rok temu.
Jeśli macie po prostu ochotę na niezwykłe doświadczenie z odrobiną fabuły, ta gra może wam odpowiadać. Jeśli jednak szukacie kolejnej gry, która pochłonie wasze godziny i w którą będziecie grać w kółko, raczej nie znajdziecie jej tutaj.

