Recenzja gry „Wiedźmin 3: Remastered” – niemal idealna reedycja, która rzuca na kolana każdy komputer

Follow US

80FaniLubię
908ObserwującyObserwuj
57ObserwującyObserwuj

W ramach przygotowań do dodatku „Songs of the Past” ta popularna gra RPG otrzymała kompleksową aktualizację techniczną. Z recenzji wynika, że „Wiedźmin 3” nadal jest znakomity, ale nawet w wersji remasterowanej nie udało się wyeliminować wszystkich niedociągnięć.

Król gatunku gier RPG powraca! Po premierze w 2015 roku „Wiedźmin 3: Dziki Gon” zdobył rekordowe oceny w międzynarodowej prasie. Dzięki aktualizacji na konsolę nowej generacji z 2022 roku ostatnia jak dotąd przygoda Geralta z Królewskiego Giermka uzyskała 94 punkty, co stanowi jedną z najwyższych ocen w historii magazynu GameStar. W oczach wielu fanów – a także naszego autora Jesko – „Wiedźmin 3” jest jedną z najlepszych gier wideo wszech czasów.

Teraz, po 11 latach, deweloper CD Projekt chce ponownie przygotować grę na kolejne DLC i funduje trzeciej części serii potężny remaster. Odpowiada za to węgierski zespół Yigsoft, składający się z wielu byłych twórców modów do Wiedźmina. Ale jak dokładnie ulepszyć jedną z najlepszych gier RPG na świecie?

Nowa edycja poprawia między innymi grafikę, system walki i umiejętności w „Wiedźminie 3” oraz dopracowuje wiele drobnych szczegółów. A co najlepsze: nie musicie za to płacić ani jednej korony novigradzkiej – aktualizacja do wersji zremasterowanej jest całkowicie bezpłatna dla wszystkich posiadaczy „Wiedźmina 3”. Dwa dotychczasowe dodatki, „Hearts of Stone” i „Blood and Wine”, otrzymacie gratis w pakiecie.

Nowa edycja Complete Edition powinna już znajdować się w waszych bibliotekach na Steamie i GOGu; 29 września zostanie ona automatycznie zastąpiona wersją remasterowaną.

Geralt, Ciri i spółka

Najnowszy remaster gry „Wiedźmin” to przede wszystkim wizualne ulepszenie podstawowej wersji gry, połączone z kilkoma subtelnymi zmianami w rozgrywce dotyczącymi walk, systemu umiejętności i sterowania. Nie zmienia to jednak nic w i tak już znakomitej fabule gry „Wiedźmin 3”. Nadal wcielacie się w postać łowcy potworów Geralta, poszukującego swojej przybranej córki Ciri, podejmujecie trudne decyzje moralne i krzyżujecie miecze z jeźdźcami Dzikiego Polowania.

Aby poznać zupełnie nową historię, musicie jeszcze poczekać do 2027 roku; wtedy ukaże się „Songs of the Past”, ostateczne zakończenie przygód Geralta. Bardzo praktyczne: ci, którzy mają jeszcze stare zapisy gry, mogą bez problemu przenieść je do remasteru – działają nawet bardzo stare zapisy z 2015 roku. W nowej edycji niekoniecznie musicie zaczynać od początku. Dlaczego jednak mimo to może to mieć sens, do tego przejdziemy za chwilę.

Również w świecie gry wszystko pozostaje bez zmian: każdy region ma dokładnie ten sam urok, co w oryginalnej części głównej: Velen jest mroczne i ponure, Skellige surowe i piękne, a Toussaint ciepłe i przyjazne, w śródziemnomorskim stylu.

„Wiedźmin” w swojej najpiękniejszej jak dotąd odsłonie

I tym samym przechodzimy do nowości. Już na pierwszy rzut oka rzuca się w oczy, jak piękna jest gra „Wiedźmin 3” nawet po 11 latach. Już w momencie premiery gra zachwycała pod względem wizualnym – i tak pozostaje również w wersji remasterowanej. Tekstury o wyższej rozdzielczości, gęstsza roślinność, ogólnie ostrzejszy, choć nieco mniej nasycony obraz: grafika została tu solidnie dopracowana, aby podnieść grę do poziomu odpowiadającego współczesnym standardom technicznym.

To, że między remasterem a aktualizacją next-gen z 2022 roku jest jeszcze spory skok jakościowy pod względem grafiki, widać przede wszystkim, gdy obie wersje gry umieści się obok siebie. Na podstawie samych wspomnień nie byłbym w stanie tego stwierdzić – w mojej głowie „Wiedźmin 3” zawsze wyglądał fantastycznie.

To, co natomiast wyraźnie rzuca się w oczy w remasterze, to obsługa zaawansowanego ray tracingu i path tracingu, dzięki czemu odbicia światła i odbicia w powierzchniach mogą być lepiej obliczane. Ma to jednak wysoką cenę w postaci spadku wydajności. Przy włączonym path tracingu liczba klatek na sekundę spada czasami nawet o 60 procent.

Bez kompensacji poprzez generowanie klatek na karcie graficznej RTX 4070 Ti i 32 GB pamięci RAM wynosi ona około 45 klatek na sekundę z okazjonalnymi zacięciami. Dla tych, którzy chcą korzystać z śledzenia ścieżek, niezwykle wydajna karta graficzna i generowanie klatek są praktycznie niezbędne.

Widać jednak, że gra nie została pierwotnie zaprojektowana z myślą o ray tracingu. Zwłaszcza w plenerach nastrój świetlny jest dzięki temu naprawdę klimatyczny i stanowi prawdziwy postęp w stosunku do oryginału. Wnętrza z jednym źródłem światła są jednak często zdecydowanie zbyt ciemne. Tło i wyposażenie pomieszczeń całkowicie giną w cieniu, dlatego ogólnie możemy polecić korzystanie z ray tracingu tylko z pewnymi ograniczeniami.

Najlepszy stosunek wydajności do jakości grafiki na PC zapewnia obecnie tryb ray tracingu z odbiciami ray tracingowymi.

Na Switchu 2 remaster działa podobnie jak wcześniej Cyberpunk 2077 – z prędkością 30 klatek na sekundę na telewizorach 60 Hz i 40 klatek na sekundę na telewizorach 120 Hz. Jednak 40 klatek na sekundę nie zawsze da się utrzymać, zwłaszcza w ruchliwych obszarach, takich jak Novigrad. Ponadto w bezpośrednim porównaniu obraz wydaje się nieostry. Na chwilę obecną nie możemy jeszcze nic powiedzieć na temat stanu technicznego wersji na Xbox i PlayStation, ponieważ firma CD Projekt nie była w stanie zapewnić nam wcześniej odpowiedniego dostępu.


Cyberpunk, czy to ty?

Do nielicznych punktów krytyki dotyczących oryginalnej gry „Dziki Gon” należały system talentów i system walki. W starej wersji „Wiedźmina 3” talenty były bowiem w pewnym sensie nieuporządkowane w pięciopoziomowej siatce w zakładce postaci. Można było zacząć odblokowywać je od dowolnego miejsca.

Aby uzyskać wyższe poziomy talentów, musieliście jednak zainwestować określoną liczbę punktów w dany blok – czyli walkę, znaki, alchemię lub ogólne. Sprawiało to, że wiele zaawansowanych umiejętności można było odblokować dopiero w bardzo późnej fazie gry. Ponadto byliście ograniczeni do maksymalnie 12 aktywnych talentów jednocześnie.

Wersja zremasterowana zachowuje limit aktywnych umiejętności. Nadal łączycie je po prawej stronie okna umiejętności z odpowiednimi mutagenami. Jednak wraz z wersją gry 5.0 pojawiło się teraz prawdziwe drzewko umiejętności. Wszystkie umiejętności mają ustaloną kolejność odblokowywania i są ze sobą sensownie powiązane. Dzięki temu możecie znacznie bardziej celowo rozwijać Geralta w określonym kierunku – na przykład ofensywnie, skupiając się na obrażeniach krwawiących – i odblokowywać pożądane umiejętności znacznie wcześniej w trakcie rozgrywki. Tworzenie buildów zyskuje w ten sposób na znaczeniu.

(Talenty w drzewku umiejętności mają teraz ustaloną kolejność i są ze sobą powiązane w sensowny sposób.)

Ponadto pojawiło się kilka zupełnie nowych umiejętności, które zastępują stare – na przykład premie do pancerza dla praktycznie każdej znanej szkoły wiedźmińskiej lub wzmocnione obrażenia żywiołowe. Nowy system kładzie znacznie większy nacisk na sensowne łączenie ataków, a nie na zwykłe wzmacnianie poszczególnych ataków z oryginalnej gry. Ogólnie rzecz biorąc, sposób działania nowego drzewka talentów przypomina ulepszony system postaci z Cyberpunk 2077 2.0.

Kto jednak w remasterze przejmie stary zapis gry z serii „Wiedźmin”, ten prawie nie zauważy nowego systemu, ponieważ zaraz po wczytaniu otrzymacie mnóstwo punktów umiejętności, dzięki którym będziecie mogli natychmiast odzyskać poprzedni poziom umiejętności. Kto naprawdę chce w odczuwalny sposób rozwijać swoją postać Geralta, powinien więc w remasterze zacząć od początku. Być może warto jednak zachować stare zapisy gry z myślą o dodatku „Songs of the Past”.

(Po włączeniu śledzenia ścieżek wnętrza są często zdecydowanie zbyt ciemne. Na niektórych krawędziach pojawia się niebieskawy połysk.)

Stracona szansa: system walki

Ulepszenia w systemie walki dotyczą przede wszystkim animacji. Geralt porusza się teraz znacznie płynniej wokół przeciwników, ataki są lepiej połączone; pojawiła się cała seria nowych, krwawych ciosów kończących. W oryginalnej wersji trzeciej części „Wiedźmina” ataki często wydawały się jeszcze bardzo niepowiązane i powolne. Remaster znacznie lepiej oddaje atmosferę prawdziwej walki na miecze.

Nowa edycja nie zmienia jednak podstawowej prostoty systemu walki. Geralt lubi uderzać od razu. Pojedynki nadal ograniczają się głównie do przeplatania lekkich i ciężkich ataków, używania znaków oraz częstego unikania ciosów. W 2026 roku mogłoby być tu nieco więcej – na przykład „Wiedźmin 3” do dziś nie oferuje porządnych animacji trafień u przeciwników. A nowy Srebrny Łańcuch pojawi się w grze dopiero w przyszłym roku wraz z dodatkiem „Songs of the Past”.

(Geralt (tutaj z technologią Nvidia HairWorks) i Yennefer (bez niej) nadal są sercem i duszą tej zremasterowanej wersji.)

Poprawiono również przejrzystość walk. Kamera oddala się teraz bardziej w zależności od liczby przeciwników, aby zapewnić nam lepszy ogólny przegląd sytuacji. W przeciwieństwie do starej standardowej perspektywy sprawia to jednak, że zwłaszcza na początku trudniej jest namierzyć przeciwnika bez włączonej funkcji namierzania celów (Lock-on). W rezultacie Geralt często uderza w próżnię. Tak więc nawet w wersji zremasterowanej „Wiedźmin 3” nie stał się grą z naprawdę filigranową choreografią walk.

W końcu medytacja w wielkim stylu

Ale co jeszcze oferuje The Witcher 3 Remastered? Oprócz większych zmian w grafice, umiejętnościach i systemie walki, nowa edycja wprowadza wiele drobnych ulepszeń: Geralt teraz płynniej pokonuje przeszkody i wspina się po drabinach; podczas medytacji wirtualne wydarzenia w tle toczą się teraz w stylowym przyspieszonym tempie; znienawidzone przez fanów gier RPG zużycie broni można teraz włączać i wyłączać w menu.

(Podczas medytacji w zremasterowanej wersji nie pojawia się już irytujące menu. Czas w tle nadal upływa.)

A propos broni: u kowali w Novigradzie i na zamku Krukiej Skały możecie wreszcie zmienić wygląd broni i zbroi. Jeśli znajdziecie nową, silniejszą zbroję, która jednak w porównaniu z waszą poprzednią zbroją płytową jest brzydka jak noc, możecie za niewielką opłatą zmienić jej wygląd u Hattori i Yoany. Zmieniono również wygląd rzucania znaków. W przypadku Igni iskry tryskają teraz jeszcze piękniej z rąk Geralta. Glif kręgu zaklęcia Yrden świeci na podłożu intensywnym fioletem.

To, co natomiast w remasterze nadal jest kompletnie głupie, to nasz wierny rumak Plötze. Co prawda twórcy zapowiadali tu znacznie ulepszone sterowanie i nawigację – i faktycznie pokonujemy zakręty nieco płynniej – jednak w ostatecznym rozrachunku koń wciąż zbyt często utknie i stoi w dziwnych pozycjach – więc w sumie wszystko pozostaje po staremu.

(Symbol kręgu magicznego Yrden i inne znaki wiedźmińskie mienią się teraz naprawdę bogatymi barwami)

Jednak właśnie to jest jedną z największych zalet tej gry. Nawet w wersji remasterowanej „Wiedźmin 3” nadal sprawia takie samo wrażenie jak kiedyś. Kiedy po uruchomieniu remasteru wczytuję losowy zapis gry z połowy rozgrywki i ląduję na dzikich terenach Skellige, nie mija nawet minuta, zanim znów ulegam urokowi świata Wiedźmina.

Muzyka, rozległy, surowy krajobraz – wszystko jest dokładnie takie, jak w moich wspomnieniach, i daje mi to przyjemne uczucie powrotu do domu dzięki remasterowi. Właśnie tego potrzebował „Wiedźmin” przed premierą nowego dodatku.

Podsumowanie redakcji

Wersja remasterowana „Wiedźmina 3” pozostaje wierna oryginałowi i nawet w 2026 roku nadal jest cholernie dobra. Ten hit RPG z 2015 roku pojawia się tutaj w swojej najbardziej atrakcyjnej wizualnie odsłonie, wraz z wcześniej płatnymi dodatkami „Blood and Wine” oraz „Hearts of Stone”. Jednocześnie jednak remaster jest właśnie tym – remasterem – i niczym więcej. Kto spodziewał się tu czegoś w rodzaju remake’u, może poczuć się rozczarowany, ponieważ ta nowa edycja nie wprowadza gruntownych zmian.

Ponadto wydaje się, że nie wszystkie dobre pomysły zawarte w remasterze zostały do końca przemyślane: zupełnie nowe śledzenie ścieżek (pathtracing) jest co prawda samo w sobie ładne i dobre, ale właśnie przez to wnętrza budynków są obecnie często zbyt ciemne. W obecnej sytuacji rynkowej niewielu graczy posiada kartę graficzną, która pozwoliłaby osiągnąć natywną liczbę klatek na sekundę na poziomie 60 FPS lub podobną, atrakcyjną płynność obrazu.

Tak, pojawiło się drzewko umiejętności i nieco zmodyfikowany system walki – ale nie zmienia to znacząco ogólnych wrażeń z gry w porównaniu z poprzednimi wersjami. Jednocześnie trzeba oczywiście zadać sobie pytanie, czy „Wiedźmin 3” w ogóle tego potrzebuje. W końcu dla mnie i wielu innych fanów jest to już od lat jedna z najlepszych gier RPG na świecie. Prawdopodobnie nikt z twórców nie chciał tak naprawdę zmieniać tej koncepcji.

Podsumowując, obecny remaster to solidna aktualizacja, która przenosi „Wiedźmina 3” na poziom techniczny roku 2026. Czy warto z tego powodu zagrać w „Wiedźmina 3” od nowa? Być może tylko wtedy, gdy i tak właśnie mieliście ochotę na powrót do Geralta z Vienny. Poza tym, dzięki tej bezpłatnej aktualizacji technicznej, gra jest doskonale przygotowana na premierę „Songs of the Past” w przyszłym roku.

RELATED ARTICLES

Nowa gra RPG akcji „Vaewolf” to dokładnie to, czego szukałam, a jednak to za mało

Źródło inspiracji dla „Vaewolf” jest oczywiste, ale czy ta gra RPG akcji ma do zaoferowania coś więcej? Redaktorka ~Dani...

Tomb Raider: Legacy of Atlantis: Nowy filmik ujawnia mumię kota w poziomie egipskim

W najnowszej aktualizacji od twórców Crystal Dynamics i Flying Wild Hog opowiadają o nadprzyrodzonym punkcie zwrotnym w tej grze...

Diablo Immortal: Rozpoczęła się mroczna kolaboracja ze Spawnem – zawartość i nagrody

To ograniczone czasowo wydarzenie kusi walką z bossem Malebolgią, nowymi wyzwaniami rozgrywkowymi oraz ekskluzywnymi elementami kosmetycznymi z serii Nekroplasma.Ogłoszona...