W wywiadzie twórca Chris Roberts ujawnia plany dotyczące tego gigantycznego projektu science fiction. Wydaje się, że duży wpływ ma na to GTA 6.
Już w połowie ubiegłego roku główny deweloper Star Citizen, Chris Roberts, porównał kampanię dla jednego gracza tego gigantycznego projektu do innego gigantycznego projektu. Squadron 42 ma stać sięzaraz po GTA 6 najważniejszą premierą roku 2026
Ta bliskość odnosi się jednak nie tylko do skali obu tytułów, ale także do samej premiery. Bliskość, która ma nie tylko zalety.
Szef Star Citizen nie chce się wiązać
W rozmowie z Edmondem Tranem zThis Week In VideogamesRoberts opowiada o stanie prac nad Star Citizen i Squadron 42. Oczywiście pierwsze pytanie dotyczy tego, kiedy ta spektakularna gra science fiction ma się ukazać. Wciąż nie ma żadnych konkretów co do premiery wersji 1.0 głównej gry.
Obecnie gra, na którą niezliczeni sponsorzy wyłożyli prawie miliard dolarów, nadal znajduje się w fazie wczesnego dostępu i to już od 14 lat.Ale przynajmniej w przypadku kampanii fabularnej widać już koniec.
Najpierw wydamy Squadron… plan zakłada koniec tego roku, ale jest pewna rzecz w branży, na którą musimy – tak jak wszyscy inni – zwrócić uwagę,dlatego nie mogę tego zagwarantować w 100 procentach. Potem wydamy wersję 1.0.
W ten sposób jednoznacznie nawiązuje do premiery GTA 6 firmy Rockstar, która najwyraźniej budzi w nim pewne obawy.
W dalszej części rozmowy Roberts porusza w końcu temat zmian w branży gier. Ponieważ sam pracuje jako deweloper już od lat 80., był świadkiem dużej części historii gier wideo również z tej perspektywy.
W tamtych czasach tworzył gry takie jak Wing Commander w ciągu zaledwie 18 miesięcy wraz z zespołem liczącym zaledwie dziesięciu współpracowników, a gra była wydawana, gdy tylko była gotowa. W przypadku projektów takich jak Star Citizen jest to dziś nie do pomyślenia.
Cloud Imperium Games, studio stojące za tym projektem,składa się obecnie z 1000 programistów, którzy są rozsiani po całym świecie. Od 2016 roku studio regularnie wydaje nowe, grywalne wersje tej kosmicznej symulacji. Roberts nie wyobraża sobie tworzenia gry tej skali za zamkniętymi drzwiami.
Jednocześnie oczekiwania graczy stanowią duże wyzwanie.
Oczekują oni wysokiego poziomu szczegółowości, wydajności symulacji i renderowania, a także znacznie większej głębi rozgrywki, niż można by się spodziewać dziesięć czy dwadzieścia lat temu.
Te oczekiwania są ostatecznie jednym z powodów, dla których gry takie jak GTA cieszą się tak dużą popularnością. „To niesamowita dbałość o szczegóły. Kiedy gracz gra w tę grę, po prostu wciąga go ten świat. W pewnym sensie hipnotyzuje. I im bardziej się w to angażujesz, tym intensywniejsze jest to doświadczenie, moim zdaniem”.
Dla Star Citizen oznacza to prawdopodobnie, że wiele jeszcze musi się wydarzyć. Podczas gdy symulacja, według Robertsa, będzie się nadal rozwijać nawet po wydaniu wersji 1.0, najpierw muszą pojawić się podstawy. Efektem końcowym ma być symulacja planetarna, która wydaje się fizycznie dokładna.

