18.2 C
Berlin
czwartek, 11 czerwca, 2026

Silver Pines to horror, na który w 2026 roku czekam z największym niecierpliwością, zaraz po Silent Hill

Follow US

80FaniLubię
908ObserwującyObserwuj
57ObserwującyObserwuj

Silver Pines może stać się sekretnym hitem horroru Dani w 2026 roku – demo sprawia bowiem, że nie może się doczekać dalszej części.

Jestem ofiarą marketingu. Gdy tylko gra ma w nazwie słowa takie jak „Hill”, „Creek”, „Peak”, „Lake” czy właśnie „Pines”, trafia na moją listę życzeń. Jako wielka fanka Twin Peaks i Silent Hill nieustannie szukam nowych treści, które zaspokoją mój głód tej mistycznej, niemalże kojącej atmosfery. Niestety, wiele z tych rzekomych perełek okazuje się w końcu zwykłą przeciętnością, a nawet kompletną porażką – taką, w którą wpadłby może James Sunderland, ale na pewno nie Heather!

Silver Pines jest natomiast prawdziwym strzałem w dziesiątkę, jakiego dawno nie było. Ta gra survival horror w eleganckiej grafice 2D ukaże się 8 października 2026 r. (jeszcze tak długo czekać, AAH!),ale demo jest już dostępne. I nie tylko gra się w nie tak, jakby ta gra została stworzona specjalnie dla mnie –ale już teraz ma potencjał, by stać się jedną z najlepszych gier horrorowych 2026 roku.

Witamy w Silver Pines!

RRRRIIIIIIING. RIIIIIIIIING. Przenikliwy dźwięk telefonu na monety wyrywa mnie z półsnu. Siedzę w barze. Wokół mnie nie ma żywej duszy, szafa grająca milczy, a w toalecie dla gości migocze światło. To się świetnie zaczyna!

Wkładem się w trencz prywatnego detektywa Reda Walkera, który wydaje się mieć tylko jeden cel. Przypomina mi o tym również tajemniczy głos w słuchawce: „Znalazłeś go? Znalazłeś Eddiego Velveta?” Nie, oczywiście, że jeszcze nie, bo inaczej nie byłoby gry. Ale powinniśmy to jak najszybciej zmienić.

Wychodzę więc przez drzwi restauracji na nieprzyjemne ulice miasta. I już przy pierwszym kroku na zewnątrz moje serce „Pines, Peak, Creek, Hill” się raduje: gra prezentuje się w pięknej grafice 2D.

Survival horror w najlepszym wydaniu

Jeśli ostatni policjant w mieście mówi ci, że wszyscy mieszkańcy zostali ewakuowani, to prawdopodobnie też powinieneś się stąd wynieść, panie Walker! Ale cóż, wszyscy podejmowaliśmy w życiu głupie decyzje. Więc nie zrażony tym wszystkim dalej przemierzam ulice, wspinam się na pokryte graffiti mury, czołgam się przez zniszczone ogrodzenia i podnoszę mały nóż – który zresztą bardzo mi się przyda!

Bo nagle z ścian zaułków wyłaniają się groźne, mroczne postacie. Nie mam pojęcia, co im jest, ale rzucają się na mnie i już na normalnym poziomie trudności dają niezły wycisk! Muszę więc jak najszybciej przyswoić sobie ich schematy ataku i w idealnym momencie wykonać unik. A przede wszystkim nie mogę pod żadnym pozorem zapomnieć o owinięciu ostrza rolką taśmy klejącej, zanim w trakcie walki złamie się na dwie części.

Odpowiednia dawka klimatu i tajemnicy

Jak każda dobra gra horrorowa, Silver Pines potrzebuje oczywiście spokojnych momentów, w których moje tętno może się uspokoić po części intensywnych walkach lub próbach ucieczki. Nie tylko bowiem walczę na oślep, ale mogę też nadwyrężyć swoje szare komórki. Czasami muszę wyłowić tajemniczy przedmiot z odpływu basenu, innym razem znaleźć klamkę do ukrytych drzwi, rozgryźć kod do szafki lub zgarnąć nagrodę w strzelnicy. Zagadki te fantastycznie wpisują się w ten gorączkowy, oniryczny świat.

Silver Pines nie jest bowiem, co logiczne, zwykłym miasteczkiem, w którym przypadkowo potyka się kilka potworów wyglądających jak topniejące cienie. Poszukiwanie Eddiego wywołuje u naszego prywatnego detektywa prawdziwą podróż: pomieszczenia nagle zmieniają swoje wnętrza, płynnie przeskakuję między rzeczywistością a światem snów i spotykam niezwykle dziwne postacie, których nie mogę zaklasyfikować ani jako „przyjaciół”, ani jako „wrogów”.

Z każdej pory tej gry wycieka DNA wielkich wzorów. Czuję to w przerażającym szlochu potworów, w podartych polaroidach, które ujawniają mi małe fragmenty historii, czy w systemie zapisu. W tym celu muszę poświęcić jedną z moich mozolnie zgromadzonych monet, aby zadzwonić pod określony numer. W każdej innej grze byłoby to zupełnie niepotrzebne, ale w Silver Pines pasuje to idealnie, gdy Red Walker przekazuje aktualizacje swojemu tajemniczemu przełożonemu.

Po Silent Hill: Townfall nie czekam w tym roku na żadną inną premierę tak bardzo, jak na Silver Pines. Mam nadzieję, że ten thriller z elementami tajemnicy utrzyma poziom swojej znakomitej wersji demo i nagrodzi nas, fanów horrorów, nowym klejnotem wśród gier. No to ile razy jeszcze muszę się wyspać do 8 października?

Flo
Flo
Wiek: 28 lat Pochodzenie: Niemcy Hobby: gra, jazda na rowerze, piłka nożna Zawód: Edytor on-line

RELATED ARTICLES

Alien: Isolation 2 gra się tak cholernie ekscytująco!

Do premiery Alien: Isolation 2 pozostało jeszcze wiele, wiele miesięcy, ale Dimi przebrnął już przez początkową część tego horroru...

„Daję 10 na 10 punktów” – nowa mapa w Battlefield 6 wzbudza entuzjazm wielu fanów

Po największej jak dotąd mapie w Battlefield 6, Kairo Bazaar znów przenosi nas do znanego świata. Remake tej klasycznej...

„GTA 6 nie ma szans” – żadna gra nie chce mierzyć się w listopadzie z wielką premierą Rockstar, tylko...

Największe premiery pojawiają się obecnie we wrześniu i październiku, tylko jedna gra jest na tyle odważna, by bezpośrednio zmierzyć...