33.1 C
Berlin
czwartek, 25 czerwca, 2026

Gra „Star Wars: Galactic Racer” jest absolutnie fantastyczna, o ile nie traktujecie jej zbyt poważnie

Follow US

80FaniLubię
908ObserwującyObserwuj
57ObserwującyObserwuj

„To są wyścigi podów!” – ogłosił Anakin Skywalker prawie 30 lat temu. Gra „Star Wars: Galactic Racer” ma na celu przywrócenie dawnej świetności. A nasze pierwsze wrażenia z rozgrywki dają zielone światło.

Jak to w ogóle możliwe, że powstała gra „Star Wars: Galactic Racer”? Nieoficjalna kontynuacja starożytnego „Episode 1 Racer” i jego kontynuacji „Racer Revenge” – po prawie 30 latach? Gra wyścigowa w uniwersum Gwiezdnych Wojen po tak długiej przerwie? Zawsze myślałem, że czasy się zmieniły: kiedy pojawiła się pierwsza gra „Episode 1 Racer”, Lucasarts jeszcze rozlewał gry z serii Gwiezdnych Wojen jak rum z colą w wiejskiej dyskotece. Mówimy tu o epoce, w której zielone światło otrzymała gra „Star Wars: The Gungan Frontier”.

Obecnie, przy odrobinie szczęścia, pojawia się w ogóle jedna gra z serii „Gwiezdne Wojny” rocznie. A w 2026 roku będą aż dwie: „Zero Company” i „Galactic Racer”!

Już kilka tygodni temu miałem okazję szczegółowo przetestować „Star Wars: Galactic Racer” na żywo podczas Summer Game Fest i wreszcie mogę o tym opowiedzieć. Miałem okazję zagrać w kampanię, wziąłem udział w wyścigach podów jako Sebulba i poznałem zupełnie nowe oblicza tej gry wyścigowej. Na przykład to, że „Galactic Racer” to gra typu roguelite. Kto by pomyślał?

Jak działa Star Wars: Galactic Racer?

Galactic Racer składa się z trzech głównych obszarów:

  • Wkampanii fabularnejwcielacie się w główną postać Shade – do wyboru mężczyznę lub kobietę – i bierzecie udział w wielkiej Galaktycznej Lidze po Epizodzie 6, aby wyeliminować z wyścigu złego przeciwnika Kestara Boola. Najlepiej nie traktować fabuły zbyt poważnie. Podczas rozgrywki musiałem chichotać pod nosem, bo dialogi są tak przerysowane. Ale hej, to gra wyścigowa, więc to pasuje.
  • Wscenariuszach zręcznościowych i wyzwaniachgra umieszcza was w konkretnym kokpicie – na przykład w Pod Racerze Sebulby – i pozwala ścigać cele.
  • W trybiemultiplayer– i teraz trzymajcie się mocno – gracie przeciwko innym graczom. Niestety nie ma trybu kooperacji lokalnej, więc musicie ścigać się online.

Wypróbowałem przede wszystkim kampanię z jej… bardzo niekonwencjonalną strukturą.

Galactic Racer to bowiem gra typu roguelite: Wcielając się w postać Shade, zaczynacie na pustynnej planecie Jakku i musicie wspinać się po drabinie kariery, wyścig po wyścigu. Często sam decyduję, w jakim wydarzeniu wezmę udział: czy wolę wyścig na czas, czy też zmierzę się z innymi kierowcami na prostym torze okrężnym?

Gdy zgromadzicie wystarczającą liczbę wydarzeń, w pewnym momencie udajecie się na kolejną planetę, aby tam również wspinać się po drabinie. Mogę już potwierdzić kilka planet: jeśli po Jakku macie ochotę na więcej pustyni, wybierzcie się na Tatooine. Na Kantaana czeka na was lawa i dżungla, na Ando Prime lód, a siedzibę Ligi Galaktycznej – Derven Acos – również można odwiedzić. Poza tym jeździłem po kolejnej bardzo znanej planecie z „Gwiezdnych wojen”, której jednak nie mogę wam zdradzić ze względu na spoilery. A ha!

Nie musicie koniecznie wygrywać wyścigu, aby awansować w rankingu. W takim przypadku otrzymacie po prostu mniej nagród, które z kolei można zainwestować w ulepszenia, czyli dodatkową precyzję driftu, przyspieszenie i tak dalej. Jeśli jednak rozbijecie swój bolid na 1 000 kawałków, bo jakiś nieudacznik zepchnie was w przepaść, to będzie to oznaczało koniec gry.

Jak to w grach typu roguelite, niektóre ulepszenia można zachować na stałe, ale poza tym musicie zaczynać wszystko od nowa. Czy wyniknie z tego motywująca pętla, tego oczywiście jeszcze nie potrafię ocenić, ale przynajmniej pomysł na wyścigówkę typu roguelite wydaje mi się całkiem interesujący.

Jak się to właściwie jeździ?

Ale cała ta otoczka nie ma ostatecznie znaczenia, jeśli same wyścigi nie są przyjemne, więc porozmawiajmy o rozgrywce!

Galactic Racer nie chce być po prostu Episode 1 Racer 2.0, dlatego w grze stosunkowo rzadko jeździcie słynnymi Pod Racerami. Zamiast tego gra oferuje wam trzy nowe klasy pojazdów:

  • Landspeederznacie z wielu filmów – to odpowiednik naszych samochodów w świecie Gwiezdnych Wojen: ciężkie, unoszące się w powietrzu pojazdy, które w przypadku Galactic Racer potrafią driftować na zakrętach dzięki specjalnej umiejętności.
  • Ich przeciwieństwem sąSpeeder Bikes, małe, zwrotne motocykle odrzutowe (bez kół), dzięki którym możecie niezwykle precyzyjnie pokonywać każdy zakręt poprzez przenoszenie ciężaru ciała.
  • NoweSkim Speedersplasują się gdzieś pomiędzy Landspeederem a Speeder Bike i sprawiają wrażenie technicznego udoskonalenia starych Pod Racerów. Kiedy wchodzą w zakręt, przód staje pionowo, a wy pędzicie niejako na ostrzu noża.

Niezależnie od tego, na jaką klasę pojazdów się zdecydujecie: Galactic Racer (podobnie jak niegdyś Episode 1 Racer) prowadzi się niesamowicie płynnie. Pędzicie z pełną mocą po gorącym piasku pustyni Jakku, wije się przez górskie wąwozy, małe jaskinie i skocznie i tak jak w klasyku w ciągu ułamka sekundy rozważacie: Czy wybieram szybką, ale niebezpieczną trasę, czy też bezpieczniejszą drogę na obrzeżach?

Jeśli uderzę w ścianę, gra nie kończy się automatycznie, ale mój pojazd będzie stopniowo ponosił coraz większe uszkodzenia, aż w końcu eksploduje.

Aby do tego nie doszło, oprócz umiejętności jazdy mam w rękawie kilka asów, które mogę dowolnie wymieniać i dostosowywać: dzięki mojemu wzmocnieniu w postaci ostrogi taranującej, oprócz zwykłego turbo, przedzieram się przez tłum z wyjątkową determinacją. Alternatywnie mogę wykorzystać określone umiejętności związane z tarczą, a Sebulba ma w swoim podracerze nawet wbudowane miotacze ognia – ten stary łobuz.

Ogólnie o Sebulbie: wyścig podów na Tatooine to wydarzenie poza kampanią, ale aż mam gęsią skórkę na rękawach, że w końcu znów biorę udział w Boonta-Eve-Classic. Co prawda brakuje strzelających Tusken Raiderów, ale poza tym znam każdy zakręt na pamięć. Obawiam się jednak, że te sporadyczne wyścigi podów poza kampanią pozostaną raczej gadżetem dla fanów – mam nadzieję, że gra przekona mnie, że jest inaczej.

Piasek w trybach

Za udane wyścigi w kampanii otrzymujecie również elementy ulepszeń, które pozwalają na przykład poprawić drift lub przyspieszenie. Jak dotąd brzmi to więc jak bardzo dopracowany pakiet, ale w tych ulepszeniach kryje się mały problem, z którym obecnie muszę się jeszcze zmierzyć w Galactic Racer.

Jak dotąd gra sprawia wrażenie niezwykle „gierkowej”.
I choć to bardzo subiektywna opinia, a ostatecznie kwestia gustu, to w starej wersji „Episode 1 Racer” szczególnie podobało mi się to, jak wszystko to oddziaływało na zmysły. U Watto kupuję złomowane części, które moje małe droidy warsztatowe montują w bolidzie, a podczas wyścigu – podobnie jak Anakin – muszę nieustannie monitorować temperaturę i integralność poszycia, ponieważ naprawy kosztują cenny czas. Nawet wskaźniki wyglądały dokładnie tak samo jak w filmie. Iluzja kierowcy wyścigowego typu pod, który składa swój bolid na złomowiskach Tatooine, została przekazana w niezwykle namacalny sposób.

Galactic Racer ma to wszystko 26 lat później również, ale w znacznie bardziej abstrakcyjny sposób. Moje ulepszenia to jakieś karty bonusowe, a wszystkie umiejętności specjalne (poza zderzakiem) działają w meczu tak, jak na to zasługują: jak umiejętności specjalne w grze wideo. A ponieważ sztuczna inteligencja, przynajmniej w wersji demo, ciągle oszukuje, brakuje mi też namacalnego poczucia prędkości.

Wszyscy kierowcy są tak zajęci używaniem dopalaczy i umiejętności specjalnych oraz pędzą ode mnie czasami z niewyobrażalną prędkością, by już na następnym zakręcie zwolnić do tempa ślimaka, że w ogóle nie uczę się właściwie jeździć: kiedy najlepiej przyspieszyć po wyjściu z zakrętu? Jak skoki wpływają na moją prędkość? Jak w ogóle jeździć… dobrze?

Nie zrozumcie mnie źle:poczucieprędkości nie oznacza poczuciaprędkości, bo to drugie jest w porządku. Wyścigi toczą się niesamowicie szybko i sprawiają frajdę; chciałbym tylko, żeby gra czasami trochę zwolniła, jeśli chodzi o przesadną liczbę ulepszeń kart umiejętności specjalnych, i po prostu pozwoliła mi cieszyć się ekscytującymi trasami oraz nauką jazdy. Ale może to przemawia we mnie stary człowiek.

Różnorodność planet za barierą

Kolejną potencjalną pułapkę dostrzegam w strukturze kampanii typu roguelite, ponieważ Galactic Racer musi ukrywać swoją prawdziwą różnorodność: przemierzacie jedną planetę po drugiej, więc najpierw pokonujecie pół tuzina tras na Jakku, zanim w końcu udacie się na drugą planetę, którą również najpierw przemierzacie.

Oczywiście na każdej planecie czekają na mnie różne trasy i rodzaje wydarzeń, ale pustynia na Jakku to po prostu… pustynia. Obawiam się, że dość szybko się to znudzi, zwłaszcza że po każdym Game Over zaczynam od nowa.

W starej grze Episode 1 Racer również wykorzystywano te same planety, ale rzadko dwa razy z rzędu. W pierwszym pucharze w każdym wyścigu odwiedzałem nową planetę, co było niezwykle ekscytujące.

Być może struktura roguelite rekompensuje to poprzez odblokowywanie nowych planet startowych lub szybsze przemieszczanie się z punktu A do B, gdy tylko zdobędę kilka stałych ulepszeń – po godzinie gry nie jestem jeszcze w stanie tego ocenić, ale przynajmniej mam taką nadzieję.

Nowa nadzieja

Jedno jednak mogę już ostrożnie ocenić z optymizmem: Galactic Racer nie okaże się totalną porażką. Tak, mam tu i ówdzie pewne obawy i uwagi krytyczne, ale a) teoretycznie można je jeszcze naprawić za pomocą aktualizacji przed premierą oraz b) nie mówimy tu o żadnym alarmie.

Sam przebieg rozgrywki już teraz sprawia ogromną frajdę, również dlatego, że koncepcja pozostaje nadal wyjątkowa: pędzenie po najfajniejszych lokacjach z Gwiezdnych Wojen to po prostu niesamowicie fajna fantazja. I jestem niezmiernie szczęśliwy, że tyle lat po Epizodzie 1 możemy ponownie ruszyć w wyścigi. Następnym krokiem będzie zielone światło dla Super Bombad Racing 2.

Podsumowanie redakcji

W ogóle nie potrzebowałem kampanii. To, czego oczekuję od „Star Wars: Galactic Racer”, jest proste: kilka urozmaiconych pucharów na różnych planetach, barwna grupa kierowców i kierowczyń oraz odrobina majsterkowania przy ulepszeniach między wydarzeniami. Czyli… w zasadzie „Episode 1 Racer”, tylko z nową grafiką.

To, co otrzymuję w grze, zmierza jednak w innym kierunku: nie będzie trybu zręcznościowego z różnymi kierowcami, zamiast tego cała uwaga skupia się na kampanii wokół głównej bohaterki, Shade. W zamian za to tym razem wspinam się po prawdziwej drabinie kariery, odblokowuję nowe planety w trybie roguelite i między wyścigami swobodnie wchodzę w interakcje ze wszystkimi postaciami. To może być bardzo interesujące, ale może też okazać się porażką, jeśli będę musiał ciągle pokonywać te same trasy i planety.

Jednak w jednym aspekcie „Galactic Racer” już teraz osiąga pełny sukces: wyścigi są po prostu świetne. Niezależnie od tego, czy jeżdżę na Speeder Bike, Landspeederze, czy Skim Dingens – poczucie prędkości jest idealne, podczas pędu włosy na karku stają mi dęba, a ja muszę nieustannie podejmować interesujące decyzje w ułamkach sekund. Teraz wystarczy tylko, żeby cała otoczka się sprawdziła, a Galactic Racer stanie się świetnym powrotem dla fanów gier wyścigowych.

Thomas
Thomas
Wiek: 31 lat Pochodzenie: Szwecja Hobby: gry, piłka nożna, narciarstwo Zawód: redaktor online, animator

RELATED ARTICLES

Myśleliście, że Roblox oferuje tylko prostą grafikę? Zaskakująco realistyczna strzelanka taktyczna udowadnia teraz coś zupełnie przeciwnego – i grają...

Strzelanka TTK jest tworzona w Robloxie przez zaledwie dwóch braci, którzy wcale nie byli jeszcze gotowi na tak duże...

W Stronghold 4 możecie zagrać już dzisiaj, mimo że nie ma jeszcze ustalonej daty premiery

Nie możecie się już doczekać premiery Stronghold 4? Od dzisiaj możecie przynajmniej rozegrać w nim pierwszą krótką partię.PremieraStronghold 4była...

Cyberpunk Edgerunners: Ujawniono pierwsze zdjęcie nowego głównego bohatera drugiego sezonu, co pozwala nam spekulować na temat jego klasy

Kto pójdzie w ślady Davida Martineza? Nowe zdjęcie daje nam przedsmak tego, jak będzie wyglądała główna postać drugiego sezonu...