Otwarty świat gry „Warlock” nie przejmuje się kostkami ani skomplikowanymi zasadami – a mimo to w pełni wykorzystuje największą zaletę swojego pierwowzoru z serii D&D

Follow US

80FaniLubię
908ObserwującyObserwuj
57ObserwującyObserwuj

Pierwsze materiały z rozgrywki tej akcji w otwartym świecie wyglądają świetnie, ale rodzą też wiele pytań. Dobrze, że dzięki wywiadowi możemy już odpowiedzieć na niektóre z nich.

Warlock: Dungeons & Dragonsjest w zasadzie stworzony dla mnie: moja ostatnia szczegółowa sesja D&D miała miejsce, niestety, kilkadziesiąt lat temu, a dobra gra akcji zawsze trafia w moje gusta.

Właśnie dla takich graczy Warlock chce być nowym punktem odniesienia dla D&D. Tytuł ten opiera się wprawdzie na Dungeons & Dragons, to jednak nie jest gra fabularna z niezwykle skomplikowanym systemem zasad w tle. Zamiast tego przygoda ta staje się przygodową grą akcji z otwartym światem, w którą mogę się rzucić nawet bez wcześniejszej wiedzy.

Jednocześnie fani papierowo-ołówkowej wersji również powinni znaleźć coś dla siebie. Zwłaszcza w przypadku tak popularnej marki takie pogodzenie sprzeczności niekoniecznie jest łatwe. Jak zamierzają to osiągnąć, pokazali mi twórcy z Invoke Studios na targachgamescom 2026i wyjaśnili to również w wywiadzie.

Po mojej rozmowie jedno stało się jasne: w grze Warlock wątki poboczne staną się niemal głównym elementem gry.

Swoboda w rozgrywce

Wersja demonstracyjna, którą widziałem, dokładnie odzwierciedla treść oficjalnego zwiastuna. Wojowniczka Kaatri eksploruje loch w wiosce i za pomocą zaklęć walczy z różnego rodzaju potworami.

No to przejdźmy przez tę krótką misję, a przy okazji zdradzę wam kilka informacji, których nie da się od razu wyczytać z zwiastuna rozgrywki.

W grze „Warlock” wcielamy się w wojowniczkę Kaatri, która zawiera pakt z czarownicą Tashą i w ten sposób staje się tytułową czarodziejką. Dlaczego akurat z Tashą? Ponieważ jest po prostu chaotyczna, trudna do przewidzenia, a tym samym idealną sojuszniczką – zdradził mi to podczas rozmowy dyrektor generalny Invoke, Dominic Guay.

Tylko dzięki czarownicy Kaatri w ogóle potrafi rzucać zaklęcia. Na początku wersji demonstracyjnej bohaterka uczy się nowej umiejętności. Dzięki „Warlock-Sicht” może dostrzegać czystą magię i właśnie jej szuka następnie w miasteczku Crickshank. Zanim jednak dotrze na miejsce, drogę zasłania jej zamknięta brama.

Kaatri może po prostu wypalić porośnięte roślinnością przejście za pomocą zaklęcia ognia, a następnie ugasić pożar wodą. Nie musi jednak tego robić. Może też po prostu wyciągnąć miecz i rozbić przeszkodę. W rozgrywce Warlock chce bowiem zapewnić graczom jak największą swobodę.

Będę miała zadania i misje, a to, jak do nich dotrę, zależy wyłącznie ode mnie. Idzie to nawet tak daleko, że w jednym przejściu nie muszę koniecznie posiadać wszystkich zaklęć. Będzie stały zestaw zaklęć – wiele z nich muszę jednak najpierw znaleźć w świecie gry. Albo i nie.

Bo, jak zapewnił mnie Guay, nawet twórcy podczas niektórych przejść po prostu nie znaleźli niektórych zaklęć. Niestety twórcy nie chcieli mi zdradzić, w jaki dokładnie sposób zdobędę te zaklęcia. Powiem tylko tyle: zdobywa się je nie tyle poprzez zadania, co raczej poprzez zwykłą eksplorację.

Tak działa otwarty świat

Skoro już poruszyłem temat eksploracji i zadań: jak wspomniałem na początku, Warlock będzie klasyczną grą z otwartym światem. W gotowej wersji gry będę więc mógł przemierzać królestwo Darkon i stopniowo odkrywać mapę. Jednak Invoke chce uniknąć znanych problemów związanych z otwartym światem.

Oznacza to, że choć istnieje kampania główna, to oczywiście natknę się na liczne misje poboczne. Jednak twórcy tej gry akcji nie chcą po prostu zaznaczać i ujawniać wszystkiego na mapie. Według twórców nie powinno być możliwe, abym z zawężonym spojrzeniem przechodził od jednej misji głównej do drugiej. Dlatego na mojej mapie znajdę tylko bardzo niewiele wskazówek, a przede wszystkim nie będzie na niej dziesiątek znaków zapytania ani innych znaków interpunkcyjnych.

Walki pełne możliwości

Wróćmy jednak do wersji demonstracyjnej: po tym, jak Kaatri dowiaduje się o tajemnicy, przed domem z zwiastuna znajduje ślad krwi i natrafia na podziemny loch. Tam najpierw wykorzystuje zaklęcia do poruszania się i ochrony. Za pomocą „Czarnych macków” wojowniczka przykleja kamienie do ściany i w ten sposób pokonuje przepaść. W obliczu pułapki z bełtami po prostu ustawia przed sobą osłonę z gruzu.

Na samym dnie natrafia na zombie i Death Kiss. Od tego momentu wersja demonstracyjna pokazuje, jak dokładnie będą przebiegać walki w grze. Krótko mówiąc: Warlock stawia na połączenie zaklęć, które można ze sobą łączyć, oraz klasycznych ciosów mieczem.

W lochu Kaatri najpierw daje upust swojej magicznej mocy. Sprowadza kolumnę na nieumarłego, innego zrzuca w przepaść, a przed latającym potworem z mackami ucieka dzięki zaklęciu zamiany. Następnie używa klasycznego zaklęcia Warlocka – Eldrich Blast, które, nawiasem mówiąc, można również modyfikować i dostosowywać.

Po ucieczce Kaatri ląduje na zewnątrz i za pomocą rytuału zmienia pogodę. Dzięki temu może porazić piorunem od razu kilku przeciwników. Taki rytuał jest przedstawiony w grze Warlock za pomocą dość rozbudowanej animacji, w której bohaterka wykorzystuje składniki. Nie dzieje się to bez powodu.

Kaatri wykorzystuje tu bowiem zasoby, które wcześniej musi zebrać w świecie gry. W ten sposób gra automatycznie ogranicza stosowanie tych rytuałów.

Co również rzuca się w oczy podczas ostatniej walki na otwartym polu: wiele zaklęć, których wojowniczka używała w lochach do eksploracji, można najwyraźniej wykorzystać również w walce. Macki unieruchamiają potwory, a przedmioty można nie tylko trzymać przed sobą w celu ochrony, ale także utrzymywać wrogów w zawieszeniu. Dosłownie. W powietrzu.

Podczas gdy mali, słabi przeciwnicy wiszą w powietrzu, wojowniczka może zająć się większym potworem. Uderza mieczem, zaklęciami wiruje obcą bronią i ostatecznie wykańcza wroga ciosem kończącym.

To wszystko wygląda naprawdę zabawnie i w pierwszych chwilach przypomina mi nieco grę „Hogwarts Legacy”. Tam też chętnie łączy się zaklęcia, zadając w ten sposób jeszcze większe obrażenia. Tylko że ja jeszcze dźgam moją ponadwymiarową metalową wykałaczką. Jedynie częste efekty zwolnionego tempa w trakcie walk wydają się nieco nie na miejscu.

Gra RPGlitei sztywne ramy

W grze Warlock nacisk kładziony jest więc na eksplorację otwartego świata i eksperymentowanie z zaklęciami podczas walk. Ale nawet jeśli ta gra w stylu Dungeons & Dragons nie jest RPG – to jednak nie obywa się całkowicie bez elementów RPG.

Nie oczekujcie jednak skomplikowanego systemu zasad działającego w tle. Twórcy zdradzili nawet, że w tle nie działa żaden system kości w jakiejkolwiek formie. Ani podczas eksploracji, ani podczas walki. To, czy uda mi się otworzyć drzwi, czy trafię wroga, nie ma nic wspólnego z szczęściem lub pechem przy rzucie kością. Zależy to wyłącznie od moich przedmiotów oraz moich umiejętności posługiwania się myszą i klawiaturą lub kontrolerem.

Element RPG, podobnie jak w wielu współczesnych grach akcji, przejawia się w postaci drzewka umiejętności, zasobów i ulepszeń. W przypadku tych ostatnich można, tak jak w wersji demonstracyjnej zaprezentowanej na targach, udać się na przykład do lokalnego kowala. Mistrz ognistego żelaza ulepszy wtedy moją broń za niewielką opłatą.

Otwarte pytania i kwestia fabuły

Jak dotąd brzmi to bardzo ekscytująco: Invoke wzmocniło swój zespół deweloperski po, delikatnie mówiąc, mieszanych recenzjach gry „Dungeons and Dragons: Dark Alliance”, co jak dotąd widać również w „Warlock”. Gra nie tylko oferuje otwarty świat, ale naprawdę go wykorzystuje, na przykład podczas poszukiwania wskazówek. Ta gra ma na celu promowanie eksploracji i skupienie na niej uwagi – to absolutnie fantastyczny pomysł.

Jednak wciąż mam jedno wielkie pytanie: fabuła i mniejsze historie. Z rozmowy wiem, że historia dotycząca Kaatri i Tashy będzie całkowicie linearna i ustalona. Swoboda dotyczy wyłącznie samej rozgrywki.

Ale na ile kampania zdoła mnie wciągnąć? Jak wyraźna jest relacja między czarownicą a wojowniczką? W wersji demonstracyjnej nie rozmawiały ze sobą zbyt wiele. Jak dobre są dialogi między Kaatri a jej małym smoczem-towarzyszem? I jaki właściwie jest mój cel? Mam szukać czystej magii, ale dlaczego?

Koncepcja otwartego świata wydaje się idealna – świat z jego tajemnicami i ogromną fabułą w tle ma ogromny potencjał. Ale właśnie dlatego, że same historie są ustalone, sukces gry „Warlock: Dungeons & Dragons” zależy od jakości tych opowieści.

RELATED ARTICLES

Splitgate było kiedyś ogromnym sukcesem na Steamie, a teraz ta strzelanka umiera już po raz drugi

Pięć lat po wielkim szumie wokół Splitgate jego następca zostaje teraz ostatecznie pogrzebany. I nie tylko on.Jeszcze w czerwcu...

W grze „Spine” kung-fu spotyka się z bronią palną – co zapowiada hit akcji w stylu „Johna Wicka”

Po dłuższej ciszy i restarcie projektu „Spine” powraca z nowym zwiastunem. Rozmawialiśmy z dyrektorem gry o tym, jak „Spine”...

Helldivers 2 ujawnia szczegółowy plan wydawania treści na pozostałą część 2026 roku

Twórca gry, Arrowhead Game Studios, właśnie oficjalnie ujawnił kolejny plan wydawania treści dla Helldivers 2. Ten najnowszy plan przedstawia...