Utrata zapisu gry, w który włożyło się dziesiątki godzin, jest cholernie bolesna. Jednak ból jednej z graczek został złagodzony w niezwykły sposób.
W grach nieudolna śmierć, zła decyzja lub irytujący błąd to jedno, ale utrata całego postępu to już zupełnie inna kategoria irytacji.
Właśnie to spotkało jednego z graczy, jednak w przypadku stanu gry jego narzeczonej, który przypadkowo skasował. Cały jej postęp w Red Dead Redemption 2 przepadł, ale przynajmniej otrzymała wyjątkową rekompensatę.
Pocieszające słowa Arthura
Arthur Morgan, główny bohater Red Dead Redemption 2, podbił serca wielu graczy. Być może trzeba trochę czasu, aby przyzwyczaić się do tego szorstkiego bandyty, ale z czasem staje się on coraz bardziej fascynującą postacią.
Tym bardziej irytujące jest oczywiście to, że trzeba nagle zacząć od nowa jego tragiczną historię. Wie o tym również nieznany, skruszony sprawca, który pisze do aktora wcielającego się w rolę Arthura, Rogera Clarka:
Właśnie przypadkowo skasowałem stan gry mojej narzeczonej w Red Dead Redemption 2. Bardzo dobrze się bawiła i podejmowała wszystkie moralnie poprawne decyzje. Ukończyła dwie trzecie gry. Czy mógłbyś przekazać jej kilka słów wsparcia po tej stracie i powiedzieć jej, że jest mi przykro?
Najwyraźniej rozumie to również aktor wcielający się w rolę Arthura, Roger Clark. Otrzymał tę prośbę na platformie Cameo
, gdzie można poprosić znane osoby o krótkie wideo-pozdrowienia z różnych okazji. Na Twitterze pisze o tym:
Jestem naprawdę pod wrażeniem wsparcia, jakie okazujecie mi na cameo. Dziękuję za polubienia moich wpisów. Cieszę się z każdego z nich, ale to właśnie takie jak te poniżej sprawiają, że czuję, że żyję. Wyślijmy tej biednej dziewczynie pozytywne wibracje. Przynajmniej jej mężczyzna wie, co zrobił. @cameo # cameo #rdr2 pic.twitter.com/U0nHM2pLVT
— Roger Clark (@rclark98) 12 lutego 2026 r.
Zawsze cieszę się z takich okrzyków, ale to właśnie dla takich chwil żyję. Wyślijmy tej biednej kobiecie pozytywne wibracje. Przynajmniej jej mąż wie, co zrobił.
Mamy oczywiście nadzieję, że słowa Rogera Clarka będą dla biednej graczki choćby niewielkim pocieszeniem. W końcu w Red Dead Redemption 2 można spędzić ponad 100 godzin, jeśli poświęci się wystarczająco dużo czasu na zadania poboczne i eksplorację. Strata może więc być dość dotkliwa. W takiej sytuacji prawdopodobnie byłbym niepocieszony, a jak wy byście się czuli?

