13 C
Berlin
wtorek, 3 marca, 2026

Marathon nie jest złą grą, ale jest tragiczna

Follow US

80FaniLubię
908ObserwującyObserwuj
57ObserwującyObserwuj

Żadna gra nie budzi tak gorących dyskusji jak Marathon firmy Bungie. Graliśmy już w nią dość długo i dobrze rozumiemy powody tych sporów.

Wydaje się łatwo skrytykować Marathon. Od miesięcy odstrasza ludzi swoim wyglądem, do którego trzeba się przyzwyczaić, a ponadto Bungie w bardzo oczywisty sposób podąża za aktualnymi trendami w strzelankach typu extraction, żądając za to 40 euro ceny początkowej, a do tego dochodzi jeszcze cała masa mikrotransakcji po premierze.

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, która rośnie od miesięcy. Marathon miał już skandal związany z plagiatem, jeszcze przed premierą trzeba było wcisnąć hamulec bezpieczeństwa i ogłosić ogromne zmiany, wielu fanów przeczuwa kolejną katastrofę Concord lub Highguard. A reputacja Bungie i tak jest na rekordowo niskim poziomie: po ogromnych falach zwolnień i poważnych błędach związanych z nowymi aktualizacjami i DLC, Destiny 2 ma się teraz gorzej niż kiedykolwiek wcześniej.

Obecnie Marathon jest dostępny za darmo. W ramach tzw. Server Slam można kilka dni przed premierą niemal w pełni zapoznać się z trzema mapami strzelanki Extraction. Wiele osób jest jednak niezadowolonych. Na YouTube pojawiają się nagłówki typu „Game Over for Marathon”, „Upadek Bungie” i „Obrzydliwa papka”.

Ale są też głosy sprzeciwu – i to nie mało. Wielu fanów broni Marathon do upadłego, chwaląc mocne strony gry i sprzeciwiając się przedwczesnym osądom opartym na wszystkich złych znakach. Od dawna żadna strzelanka nie wywoływała tak burzliwych dyskusji w społeczności.

To oczywiście wzbudza moją ciekawość! Rzucam się więc w wir Server Slam i po weekendzie mam już na koncie prawie 10 godzin gry. I rzeczywiście, gra sprawia mi znacznie więcej radości, niż się spodziewałem. Ale też znacznie więcej problemów, niż miałem nadzieję.

Ważna informacja: oceniam tutaj wyłącznie aktualną bezpłatną wersję Server Slam, czyli coś w rodzaju otwartej bety tuż przed premierą. Prawdziwy test z oceną będzie miał miejsce dopiero wtedy, gdy będziemy mogli zagrać w pełną wersję po 5 marca 2026 roku. Niemniej jednak w ciągu najbliższych kilku dni Marathon nie ulegnie już radykalnym zmianom, więc na podstawie serwera Slam można wywnioskować już bardzo wiele na temat ostatecznej wersji premierowej.

Problemy Marathon: menu

Porozmawiajmy najpierw o tragicznej stronie: pod względem technicznym Marathon jest najgorszą grą Bungie – i to zdecydowanie. Pomijając samą rozgrywkę (o tym za chwilę), muszę szukać z lupą geniuszu produkcyjnego, który sprawił, że Halo stało się tak nieśmiertelne, a Destiny tak popularne. Oczywiście, gdzieś w zakamarkach i szczelinach na pewno coś znajdę, ale Marathon zapomniał tak wiele z tego, co Halo wiedziało już ponad 25 lat temu.

Konkretny przykład: wszystko, co w Marathon ma związek z przekazywaniem informacji, jest katastrofą. Wiele osób z tego powodu ucieknie z krzykiem już w ciągu pierwszych 20 minut. I nie mówię tu tylko o menu.

Wydaje się, że wszystkie studia tworzące strzelanki AAA zapomniały, jak działają dobre menu – mieliśmy to w Call of Duty, Battlefield 6, a teraz w Marathon. Poruszacie się po odstraszającej plątaninie brzydkich kafelków, kart i niezrozumiałych ikon. Tak na przykład wygląda jeden z ekranów ulepszeń:

Fabuła jest przedstawiona w nudnych sekwencjach slajdów lub takich ścianach tekstu:

Oczywiście, inne strzelanki typu extraction shooter również niekoniecznie błyszczą jako arcydzieła reżyserii w stylu Spielberga, ale mówimy tu o studiu, które już 16 lat temu tak niezapomnianie zainscenizowało upadek Reach, że wystarczy pokazać fanom Halo pęknięty hełm, a oni wybuchają płaczem.

Ale kiepskie menu to najmniejszy problem Marathon. Choć wszystko tutaj wygląda na nudne, z czasem zapamiętuję ścieżki i wiem, jak dostać się do gry. Prawdziwe wyzwania pojawiają się później.

Problemy Marathon: prowadzenie gracza

Wszystkie strzelanki typu extraction shooter stoją przed wyzwaniem, że musisz w mgnieniu oka przekazać graczom mnóstwo informacji. Wchodzą do pomieszczenia i muszą od razu zobaczyć, które szafki, sejfy i walizki można ograbić. Przeszukują zastrzelonego przeciwnika i muszą natychmiast oddzielić ziarno od plew, ponieważ zegar tyka. Podczas sprawdzania ekwipunku sam jesteś bezbronną ofiarą.

Każda strzelanka typu extraction shooter radzi sobie z tym w inny sposób. Hunt: Showdown prawie całkowicie rezygnuje z łupów. Arc Raiders, pomimo science fiction, wykorzystuje dość klasyczne projekty – na przykład broń przypominającą tę z czasów wojny światowej – aby pozostać czytelnym.
A Arena Breakout sortuje ekwipunek przeciwników w różnych obszarach, dzięki czemu od razu wiem: w chest rigu znajdę amunicję, w plecaku cenne przedmioty, na głowie hełm i tak dalej.
Marathon po prostu wrzuca wszystko do jednego worka. Dla porównania:

Dodatkowym utrudnieniem jest to, że minimalistyczny styl graficzny Marathon sprawia, że prawie żadna ikona nie pozwala mi intuicyjnie rozpoznać, co ona oznacza.
Oto przykład różnych nasadek do broni obok siebie:

Przedstawiam to tak szczegółowo, aby jasno pokazać, że wadliwy system przekazywania informacji w Marathon to coś więcej niż tylko kiepski projekt interfejsu. Aktywnie utrudnia on płynność rozgrywki. A sposób prezentacji łupów to tylko jeden z wielu problemów. Oto kilka (!) innych przykładów:

  • Wasi współgracze nie mają po prostu swoich imion nad głowami, ale A1, B2 i C3. Co jest podwójną bzdurą, ponieważ nie ma C1 i C2, więc A, B, C całkowicie wystarczyłoby, a poza tym… po prostu pokażcie mi imiona moich kolegów z drużyny, abym mógł szybko przyporządkować imiona do głosów!
  • Kiedy aktywuję Extract, nigdzie nie widzę licznika pokazującego, za ile sekund rozpocznie się eksfiltracja.
  • Miłej zabawy w znalezieniu jednego terminala, który należy zhakować w ramach zadania, w ogromnym kompleksie pełnym migających wyświetlaczy. Znaczniki zadań otrzymujecie dopiero wtedy, gdy znajdziecie się bezpośrednio przed celem.
  • Zadanie, które sprawia społeczności wiele trudności: należy znaleźć przedmioty w zbrojowni ogromnego obiektu, ale nie wiadomo a) jak wygląda zbrojownia, b) jak wygląda przedmiot, c) gdzie się znajduje.
  • Tłumaczenie na język niemiecki jest nadal dość błędne. Nawet miejsca na mapie są tłumaczone różnie w zależności od tekstu zadania.

Nie wspomniałem jeszcze o słoniu w pokoju: styl graficzny, do którego trzeba się przyzwyczaić, wraz z ogromną mgłą wojny na wszystkich mapach sprawia, że w Marathon często po prostu nie rozpoznaję, co się dzieje. Wszędzie migają, błyskają i piszczą, a przesycone kolory sprawiają, że obraz jest niezwykle niespokojny. Każda rozgrywka zaczyna się od tak jaskrawych efektów stroboskopowych, jakby karta graficzna miała się spalić. Ludzie z mojej drużyny dostają bólu głowy od kolorowej burzy w Marathon. A do tego wiele z eksplorowanych lokacji wygląda dość podobnie.

Oczywiście, są to kwestie, które można w większości rozwiązać cierpliwością i zapamiętywaniem, ale Marathon nie może sobie pozwolić na tak wiele utrudnień w pierwszych godzinach gry w tak konkurencyjnym podgatunku. A to nie koniec problemów.

Problemy Marathon: równowaga

Marathon działa najlepiej, gdy może być tym, czym chce być: szybką strzelanką z naciskiem na emocjonujące bitwy PvP, w których Bungie może pokazać, dlaczego jest najlepsze w swojej dziedzinie w całym gatunku. Obecnie jednak nierównowaga zbytnio stoi temu na przeszkodzie.

Przykład: AI przeciwników w Marathon uderza jak Mike Tyson w latach 90. W przeciwieństwie do Arc Raiders, boty nie są głównym elementem gry, mają jedynie nieco odwrócić uwagę, ponieważ nie dają zbyt interesujących łupów. Jednak przeciwnicy ścigają mnie tak nieustępliwie, że często pojawiają się obok gracza i strzelają jak Gwiazda Śmierci, przez co w wielu meczach zużywa się wszystkie tarcze i przedmioty lecznicze, zanim spotka się pierwszego prawdziwego człowieka.

Wszystkie zagrożenia środowiskowe w Marathon wydają się przesadzone pod względem „śmiertelności”. Jeśli na przykład podczas walki potkniecie się o trującą roślinę, możecie właściwie spakować się. Nie zrozumcie mnie źle: strzelanka typu extraction shooter może oczywiście oferować śmiertelne otoczenie, ale bitwy PvP w Marathon są już tak intensywne, z ekstremalnie niskim „czasem zabicia”, że niezwykle frustrujące jest to, jak często ginę z powodu pecha związanego z otoczeniem, na przykład dlatego, że jakiś bot pojawił się za mną.

Dlaczego mimo wszystko sprawia to przyjemność?

Celowo wymieniłem najpierw wszystkie te problemy w najdrobniejszych szczegółach, aby było jasne, że nie piszę tego jako zaślepiony fan, kiedy stwierdzam: lubię Marathon. Naprawdę bardzo lubię Marathon. Tak bardzo, że właściwie chciałbym teraz grać dalej bez przerwy.

Po pierwszych godzinach oswajania się z grą wszystkie niedociągnięcia i problemy bledną, a gra może pokazać swoje prawdziwe atuty:

  • Wygląd: Tak, design, do którego trzeba się przyzwyczaić, może mieć negatywny wpływ na prowadzenie gracza i widoczność, ale uważam, że Marathon jest świetny, ponieważ wnosi świeżość do gatunku strzelanek science fiction. Cały styl bardzo przypomina stare gry System Shock, przesadnie stylizowany hacker-punk, zamiast stawiać na zawsze ten sam wojskowy szaro-brązowy kolor.
  • Atmosfera: Szczególnie w trybie solo Marathon czasami przypomina grę z gatunku horror. Podobnie jak w Armored Core 6, przez cały czas działam jako powłoka robota, mając do czynienia tylko z pajęczymi, bezimiennymi megakorporacjami na opuszczonej kolonii, gdzieś na pustkowiu. Kto zatrzyma się i przyjrzy się historiom, które opowiada otoczenie, odkryje zaskakująco ekscytujący świat gry.
  • PvP: Strzelaniny w Marathon są świetne, tutaj Bungie nadal wykorzystuje swoje mocne strony, tak jak w Halo. Każda broń ma wyraźne mocne i słabe strony, „czas zabicia” jest dość niski, a gra jest naprawdę dobra w trybie wieloosobowym człowiek kontra człowiek.

Ogólnie rzecz biorąc, Marathon trafia w moje gusta jak żadna inna strzelanka typu extraction: dzięki szybkim ruchom i jeszcze szybszej strzelaninie mecze są o wiele bardziej rozrywkowe niż w Arena Breakout czy Tarkov, a skupienie się na PvP podoba mi się znacznie bardziej niż przytulny pacyfizm PvE w Arc Raiders. Mapy stanowią idealny kompromis między dużymi a kompaktowymi, szybko wchodzę w akcję, ale mogę jej też uniknąć. Marathon to naprawdę dobra i świeża strzelanka, ale to właśnie jest tragiczne: wiele osób nigdy jej nie zobaczy, ponieważ wszystkie problemy (całkowicie słusznie) odstraszają ich od gry. Co więcej: Jestem bardzo sceptyczny, czy gra będzie w stanie zaistnieć na konkurencyjnym rynku strzelanek typu extraction, biorąc pod uwagę tak duże tarcia, wysoką cenę początkową, wygląd, do którego trzeba się przyzwyczaić, oraz konkurencję, która – zakładam, że problemy z serwerami nie zostaną rozwiązane w ciągu czterech dni – miała znacznie bardziej dopracowaną premierę.

RELATED ARTICLES

Jedna z najlepszych gier na Steamie w końcu doczekała się kontynuacji w tym tygodniu!

Odkryjcie najciekawsze premiery PC tygodnia w naszym nowym przeglądzie Steam! Witamy w nowym tygodniu pełnym premier na PC! Jeśli wasza...

Pokémon Wind and Wave: wszystko, co wiemy o premierze, regionie i nowych pokemonach

Nadchodzi nowa generacja gier Pokémon. Wind and Wave są już oficjalne. Zebraliśmy tutaj wszystkie ważne informacje. Pokémon ma obecnie wiele...

„Absolutnie imponujące”: Crimson Desert zadziwia nawet ekspertów technicznych swoją wersją na komputery PC

Tuż przed premierą firma Digital Foundry miała okazję zapoznać się z wersją Crimson Desert na komputery PC. Crimson Desert...