„Zginiecie… naprawdę często” – Marathon będzie znacznie bardziej hardkorowy, niż wielu ludziom się wydaje, uważa ekspert od strzelanek Kevin.
Jako strzelanka typu extraction, Marathon jest obecnie często porównywany do Arc Raiders. Z jednej strony jest to oczywiste, ponieważ to właśnie Arc Raiders sprawił, że ten wcześniej raczej niszowy gatunek stał się naprawdę popularny wśród mas.
Z drugiej strony jest to jednak mylące, ponieważ Marathon zmierza w kierunku znacznie bardziej bezkompromisowego PvP niż dostępny, swobodny i czasami ekstremalnie kooperacyjny Arc Raiders.
Jeśli przyjrzeć się bliżej marketingowi Marathon, bardzo szybko staje się jasne, do kogo Bungie chce trafić swoją nową strzelanką: Marathon będzie trudny i wyczerpujący, a my będziemy ginąć. Często. Bardzo, bardzo często.
Spokojne zwiedzanie otwartego świata nie jest tutaj na porządku dziennym.
Podoba mi się, że 80% marketingu tej gry opiera się na hasłach typu „zginiesz, kurwa” https://t.co/ZK45I1DjGo
— Jotunn💾 (@Jotunn_art) 4 lutego 2026 r.
„Śmierć nie jest sprawiedliwa, podobnie jak ten film” – tak brzmi komentarz do najnowszego klipu dotyczącego gry Marathon na X (dawniej Twitter). Jeden z użytkowników napisał: „Uwielbiam to, że 80 procent marketingu tej gry opiera się na motywie »zginiecie, do cholery«”. Marathon repostuje ten komentarz.
I nie jest on bezpodstawny: w oficjalnie wyselekcjonowanych klipach z testów gry twórcy nie boją się pokazać potencjalnej frustracji związanej z Marathonem.
„Jestem na dnie. Nie, cholera jasna” – słychać w czacie głosowym. W oficjalnych materiałach promocyjnych dotyczących strzelanki wieloosobowej jest to absolutna rzadkość. Bungie pokazuje bez upiększeń, jak to wygląda. Ciężko zebrane łupy giną w ułamku sekundy.
Jeden z użytkowników wyraża swoje obawy na X i pisze: „Nie wyobrażam sobie nic gorszego niż to, że PvP zrujnuje mój piękny rajd”. Marathon odpowiada sucho: „W takim razie po prostu najpierw zabij wszystkich wrogich biegaczy”. Komunikat jest jasny: Git gud.
Marathon nie będzie strzelanką, w której można się zrelaksować i odprężyć. Dotyczy to zwłaszcza trybu rankingowego: Według aktualnego przecieku gracze muszą kupić tzw. holotag, aby w ogóle móc grać w trybie rankingowym, a ponadto posiadać sprzęt o określonej minimalnej wartości. Następnie należy zebrać jak najwięcej cennych łupów.
Prowadzi to do jednego z trzech wyników:
- Osiągnięcie celu łupów i ucieczka z życiem: awans w rankingu
- Nieosiągnięcie celu łupów i ucieczka z życiem: brak zmian w rankingu
- Nieucieknięcie z rundy z życiem: spadek w rankingu
Holotagi występują w różnych stopniach rzadkości, można je zdobyć od wrogów i zaliczają się do celu łupów. Podsumowując: samo przetrwanie (a to już wystarczająco trudne w gatunku Extraction) nie wystarczy – kto chce awansować, musi dużo zainwestować, walczyć, zwyciężać i zdobywać najrzadsze przedmioty.
Jedną z map w grze będzie tytułowy statek kosmiczny Marathon. Tam akcja będzie jeszcze bardziej intensywna: „To najtrudniejsze miejsce do przetrwania w całej grze. Znajdują się tam wszystkie zagrożenia w jednym miejscu, a jednocześnie najgroźniejsze jednostki UESC. Będziecie potrzebować najlepszego sprzętu, inaczej nie przetrwacie tam długo” – mówią twórcy niemal groźnie.
A potem dodają nawet: „Ale nawet na mapie dla początkujących Perimeter będziecie ginąć… często ginąć”. Staje się więc coraz bardziej oczywiste, że Marathon będzie nastawiony na rywalizację i bezkompromisowe mecze PvP – niezależnie od przeciwników sterowanych przez sztuczną inteligencję.
To wyraźnie odróżnia Marathon od Arc Raiders, ale może również odstraszyć graczy okazjonalnych. Czy to się opłaci, zobaczymy po premierze 5 marca.

