-3.7 C
Berlin
sobota, 31 stycznia, 2026

Cyberpunk, gra jednoosobowa, otwarty świat: No Law pojawia się dla wielu fanów strzelanek jakby znikąd, wygląda rewelacyjnie, a my wiemy więcej niż zdradza zwiastun.

Follow US

80FaniLubię
908ObserwującyObserwuj
57ObserwującyObserwuj

Strzelanki fabularne są martwe? No Law udowadnia, że jest inaczej i pokazuje nam cyberpunkowy świat, w który najchętniej od razu byśmy się zanurzyli.

W feerii zwiastunów podczas Game Awards 2025 jedna zapowiedź niemal umknęła uwadze. A szkoda, bo w tej grze marzenie wielu fanów cyberpunka o trybie dla jednego gracza ma się spełnić w silniku Unreal Engine 5.

Jeśli jeszcze nie widzieliście debiutanckiego zwiastuna, koniecznie obejrzyjcie go:

Mowa o  No Law, niezwykle ambitnej strzelance z otwartym światem autorstwa szwedzkiego studia Neon Giant. Jeśli ta nazwa budzi jakieś skojarzenia w hipokampie waszego cybermózgu: tak, to twórcy The Ascent, pełnej neonowego blasku gry RPG akcji, którą najprościej można podsumować jako „Diablo w cyberpunkowej scenerii”.

Zamiast 11 osób, które pracowały nad The Ascent, nad No Law pracuje obecnie 24 deweloperów – nadal jest to bardzo niewielka liczba jak na tak ambitny projekt. „Chcieliśmy świadomie pozostać małym zespołem i nie tworzyć gier w stylu wielkich studiów AAA. Chcieliśmy podjąć to wyzwanie” – wyjaśnia Arcade Berg, założyciel Neon Giant. Wyzwanie jest ogromne, ponieważ No Law obiecuje wielkie rzeczy.

Nowa perspektywa z przeszłości

Po pierwsze, pojawiła się zupełnie nowa perspektywa: zamiast izometrycznej kamery z The Ascent, No Law jest sterowane jako prawdziwa strzelanka pierwszoosobowa.

Ale właśnie w tym zakresie deweloperzy mają w rękawie kilka asów: Doom, Bulletstorm, Wolfenstein i Far Cry to tylko niektóre z gier FPS, które mogą pochwalić się członkowie zespołu.

„Wywodzimy się z gatunku gier FPS, to nasze DNA. W tym sensie to raczej The Ascent było eksperymentem. A ponieważ tym razem mogliśmy oprzeć się na naszych starych atutach, takich jak strzelaniny, ruchy itp., chcieliśmy wyznaczyć nowe standardy w zakresie budowania świata i immersji” – wyjaśnia zmianę dyrektor kreatywny Tor Frick. No Law chce więc być czymś więcej niż tylko strzelanką. Znacznie więcej. Opowiadanie historii i swoboda gry mają iść w parze.

Od różnych rozwiązań i podejść do poszczególnych misji po różne zakończenia fabuły – historia i rozgrywka są ze sobą ściśle powiązane. „Nasz świat gry reaguje organicznie na działania gracza. Jest skradanie się, użycie broni i naprawdę wszystko pomiędzy” – mówi Tor Frick. Ale o jakim świecie gry w ogóle mówimy?

Pełna paleta kolorów cyberpunku

Miasto bez prawa nazywa się Port Desire i jest to bezprawna metropolia portowa przyszłości – rządzona przez syndykaty przestępcze, gangi i milicję skorumpowanego burmistrza.

W przeciwieństwie do wielu innych wielkich miast tego gatunku, takich jak Night City z Cyberpunk 2077 czy L.A. z Blade Runner, Port Desire nie jest czystą betonową pustynią – oprócz podejrzanych barów, mrocznych zaułków i klaustrofobicznych laboratoriów, znajdują się tu niemal przytulne i kolorowe place z (trzymajcie się mocno) prawdziwymi drzewami. No Law to zarówno natura, jak i zaawansowana technologia.

„Mamy zmianę dnia i nocy oraz pogody, co zapewnia różnorodne nastroje, ale… w mieście są też miejsca, w których można się zrelaksować. Kontrastują one z mrocznymi, groźnymi i futurystycznymi miejscami” – wyjaśnia Tor Frick. Te kontrasty znajdują odzwierciedlenie nawet w muzyce, gdzie jazz i dźwięki akustyczne przeplatają się z energicznymi brzmieniami syntezatora.

Wycofany były żołnierz elitarnej jednostki Grey Harker chciał spędzić spokojną emeryturę w Port Desire, ale miasto miało inne plany i wciągnęło go w wir przemocy i intryg. A Grey Harker to oczywiście my.

To nie jest Night City

W starych wojskowych butach Harkera możemy całkowicie swobodnie zwiedzać miasto. Kto chce, może po prostu uparcie podążać za fabułą, ale wtedy przegapi wiele ekscytujących zadań pobocznych i informacji, które z kolei mogą być powiązane z główną historią.

„Eksploracja jest dla nas bardzo ważna i powinna być opłacalna. Możesz na przykład znaleźć nową broń. Czasami jednak znajdziesz też nagrodę fabularną – na przykład dowiesz się czegoś nowego o bohaterze. Chcemy, aby było to zrozumiałe i spójne” – wyjaśnia koncepcję Arcade Berg.

No Law nie oferuje gigantycznego otwartego świata, takiego jak Cyberpunk 2077 czy gry z serii GTA – byłoby to daleko poza realistycznymi możliwościami tak małego studia.

Twórcy tak to opisują:

Chcemy, aby nasze miasto sprawiało wrażenie gęstego i tętniącego życiem. Nie jest to ogromna powierzchnia, raczej niewielka. Ale jest pełna życia, niemal intymna.

To, co robimy i jak postępujemy, ma mieć konkretny wpływ na Port Desire i jego mieszkańców. Nawet miasto bezprawia ma swoje granice: kto bezkrytycznie zabija ludzi, ma do czynienia z oddziałem Peacekeeper. „Nie są oni policją, ale powstrzymają cię” – twierdzą twórcy.

Wojownik, haker, detektyw

Twórcy No Law kierują się jasną zasadą: gracz nigdy nie może grać „źle”. Nie ma więc z góry określonych rozwiązań ani narzuconych fragmentów wymagających skradania się. „Dajemy ci zestaw narzędzi i opcji. A potem to ty decydujesz, jak rozwiązać problem, tak jak uważasz za słuszne” – mówi Arcade Berg.

Można więc w każdej chwili wyciągnąć broń i po prostu strzelać. Istnieje jednak wiele innych możliwości:

  • Za pomocą odpowiedniego narzędzia Harker może na przykład otwierać zamki i blokowane przejścia.
  • Za pomocą cyberdecku Harker zanurza się w cyfrowym świecie i może pokonać określone systemy bezpieczeństwa.
  • Dzięki pracy detektywistycznej Harker może uzyskać informacje, które pomogą mu w dialogach, na przykład poprzez przekupstwo lub szantaż.

Podobnie jak w Deus Ex, Prey lub Dishonored, No Law jest immersyjną symulacją, w której gracze samodzielnie opracowują rozwiązania, wykorzystując kreatywność i kombinację umiejętności, broni, opcji dialogowych i gadżetów.

W tym miejscu do gry wchodzą elementy RPG No Law: jako Harker nie tylko znajdujemy broń, ulepszenia i narzędzia, ale także inwestujemy zdobyte punkty doświadczenia w różne drzewka talentów i specjalne umiejętności, które następnie umożliwiają nam różnorodne sposoby działania.

Świat konsekwencji

No Law jest grą wyłącznie dla jednego gracza i jako taka świadomie rezygnuje z jakichkolwiek elementów multiplayerowych lub kooperacyjnych. Według Tora Fricka tak było zaplanowane od samego początku:

Nasza gra jest grą opartą wyłącznie na fabule, ma początek i koniec. Właściwie ma kilka zakończeń. Ale droga między tymi dwoma punktami może być bardzo różna, w zależności od tego, jak grasz.

To nieliniowe podejście jest dla twórców najważniejsze: „Nie ma tylko kilku rozwiązań dla jednej misji. Każde z nich powoduje inne reakcje w świecie” – twierdzą twórcy.

Nie jest jeszcze jasne, jak będą wyglądały te reakcje w szczegółach i czy Neon Giant zdoła połączyć ekscytującą fabułę dla jednego gracza z naprawdę żywym otwartym światem i maksymalną swobodą sandboxową w jeden dobry pakiet.

Dowiemy się tego dopiero, gdy sami będziemy mogli zagrać – a to może jeszcze trochę potrwać: zespół nie chciał zdradzić daty premiery ani ceny. Docelowymi platformami są PC poprzez Steam, PS5 i konsole Xbox Series. Jedno jest jednak pewne: No Law to niespodzianka, którą fani cyberpunka powinni pilnie umieścić na szczycie swojej listy obserwowanych.

Wnioski redakcji

No Law pojawiło się znikąd i pod koniec roku naprawdę mnie zaskoczyło. Nikt nie spodziewał się tak ambitnej strzelanki z otwartym światem, prawda? Na mojej osobistej skali Neon Giant plasuje się gdzieś pomiędzy megalomanią a budzącą respekt determinacją.

To małe szwedzkie studio zdecydowanie planuje walczyć w znacznie wyższej kategorii wagowej i w tym celu celowo wybiera elementy z Cyberpunk 2077, Dishonored, Deus Ex i strzelanek takich jak Bulletstorm. A rezygnacja z wszelkich multiplayerowych bzdur to muzyka dla moich uszu!

Oczywiście, The Ascend miało swoje małe i duże problemy, ale klimat cyberpunku i dbałość o szczegóły były tu wyczuwalne na każdym kroku. Fakt, że deweloperzy wracają teraz do swoich korzeni w strzelankach FPS, uważam za dobry znak, zapowiadający naprawdę fajne bitwy.

RELATED ARTICLES

FC 27 z otwartym światem? Wyciek informacji ujawnia zaskakujące plany EA Sports dotyczące następcy gry Fifa.

EA Sports planuje otwarty świat dla FC 27, teraz znana jest już nazwa trybu gry. Jedną z najbardziej oczywistych zasad...

Code Vein 2 debiutuje na całym świecie: przegląd dat premiery według regionów

Światowa premiera gry Code Vein 2 zbliża się wielkimi krokami. Bandai Namco ustaliło globalną datę premiery, a gra zostanie...

Critical Role: Niewielka interakcja może rzucić zupełnie nowe światło na klasę bohatera obecnej kampanii

Dla niektórych bohaterów czwartej kampanii wybrane podklasy pozostają tajemnicą. Fani uważają, że udało im się ją odkryć. Pierwszy rozdział czwartej...